Sport.pl

Euro 2012. Jerzy Dudek o Hiszpanach w Gdańsku: "Jamon i kabanos, czyli miks doskonały"

- Już to widzę - hiszpańska szynka, czerwone i białe wino łączące się z polskim piwem, kabanosami i bigosem. Do tego miks kibicowskich przyśpiewek. Będzie ciekawie - twierdzi Jerzy Dudek, były bramkarz reprezentacji Polski i m.in. hiszpańskiego Realu Madryt.
Będąc w tłumie kibiców przed meczem Real - Barcelona, pomimo całego kolorytu oraz hałasu, ani przez chwile nie czuło się obawy o własne zdrowie. Było spokojnie, kulturalnie, międzynarodowo. Tego samego możemy spodziewać się w Gdańsku, do którego podczas Euro ma trafić ok. 30 tys. hiszpańskich kibiców?

- Pod względem bezpieczeństwa mecze piłkarskie w Hiszpanii są traktowane jak imprezy rodzinne. Nie przypominam sobie, żeby dochodziło tu do animozji pomiędzy kibicami. No może czasami podczas derbów Madrytu. Ogólnie jest bardzo bezpiecznie. Tutaj ludzie przychodzą pokibicować swojej drużynie, czasami siadają na trybunie, aby tylko popatrzeć na mecz. Kiedyś prowadziłem rozmowę z ambasadorem Polski w Madrycie na temat kibiców, bo wielu z nich pochodzi z Polski. Mówią oni, że madryccy fani nie przeżywają meczów piłkarskich, tak jak ci w Polsce. Ambasador powiedział wówczas coś bardzo fajnego. Stwierdził, że ludzie w Madrycie właśnie w taki sposób lubią przeżywać spotkania ich ukochanej drużyny. Przychodzą oni czasem na trybuny z kanapkami i podczas meczu konsumują je. Dla nich piłkarskie spotkanie jest jak teatralni spektakl. Są oczywiście również fanatycy, lecz jest ich znacznie mniej. Oczywiście, jeżeli grałaby w Hiszpanii reprezentacja Polski, to doping byłby zupełnie inny. Ale to wywodzi się z innej kultury.

Czyli hiszpańscy fani gwarantują na ulicach Gdańska rodzinną atmosferę?

- Kiedy okazało się, że Polska będzie organizowane Euro, mocno to przeżyłem. Sam zresztą namawiałem działaczy UEFA, że ta impreza należy się właśnie nam. I kiedy decyzja była pozytywna pomyślałem, że już jesteśmy zwycięzcami. Tysiąc kilometrów autostrady, czy tylko 700 lub 500, stadion dokończony czy nie - to mnie nie obchodziło. Ja już wtedy widziałem w nas zwycięzców. Taki Gdańsk, który gościć będzie Hiszpanię, może czuć się jak ktoś, kto trafił los na loterii. Także Hiszpanie powinni być bardzo szczęśliwi, że przyjadą nad polskie morze. Myślę, że zapewnią oni doskonałą atmosferę. Hiszpańscy kibice bardzo mocno kochają piłkę tak jak corridę. Futbol jest niesłychanie ważny dla nich i to będzie coś fantastycznego.

Hiszpanie rodzą się z zakładką w sercu pt. piłka nożna i każdy z nich musi ją w czasie życia pielęgnować?

- Futbol jest częścią religii i właśnie tak to tutaj przeżywają. A rywalizacja Realu z Barceloną ma historię mocno zakorzenioną w kulturze. Takiej mentalności brakuje nam w Polsce. Chodzi o to, żeby za wszelką cenę dopingować swojej drużynie. I to jeszcze kulturalnie. Ale mam nadzieję, że już wkrótce także w Polsce będzie podobna mentalność.

Co się stanie, kiedy na ulicach Gdańska spotkają się dziesiątki tysięcy Polskich i Hiszpańskich kibiców? Mamy spodziewać się mieszanki wybuchowej?

- To na pewno będzie bardzo ciekawa mieszanka. Nie zapominajmy, że w Polsce mamy najlepszych kibiców w Europie. Ostatnie mistrzostwa Starego Kontynentu pokazały, że nasi fani są w ścisłej czołówce pod względem dopingowania swojej drużyny. I nie ma się czego wstydzić. Jest to zupełnie inna kultura i możliwości dopingu. Tak więc jak spotkają się nasi kibice z hiszpańskimi, to wyjdzie z tego ciekawe połączenie. Już to widzę - hiszpańska szynka, czerwone i białe wino łączące się z polskim piwem, kabanosami i bigosem. Do tego miks kibicowskich przyśpiewek. Będzie ciekawie.

Hiszpanie twierdzą, że cenią Polaków za ich gościnność. Jak z punktu widzenia człowieka związanego mocno z Hiszpanią, należy przyjąć kibiców aktualnych mistrzów świata i Europy?

- Musimy być sobą. Pielęgnujmy to, co w Europie jest bardzo znane. Polacy postrzegani są jako naród gościnny, pomocny i co ciekawe uśmiechnięty. Może w Krakowie trochę mniej jest uśmiechów w kierunku Anglików, ale ogólnie jesteśmy już bardzo pogodni. Lecąc ostatnio samolotem z Polski do Hiszpanii, większość pasażerów stanowili mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego. Tak więc odniosłem wrażenie, że chętnie odwiedzają oni nasz kraj. Więc jakieś przesadne propagowanie go wśród Hiszpanów nie jest tak do końca potrzebne. Wystarczy, aby pilnować naszych obecnych relacji. Pamiętajmy o pomocy dla obcokrajowców, żeby czuli się jak u siebie w domu, bo przecież my oczekujemy tego samego, kiedy znajdujemy się za granicą. Euro nie jest jednorazowym wystrzałem dla turysty. Wielu z nich będzie chciało wrócić później do Polski i do Gdańska, już bez całego zamieszania związanego z Euro. Znam tę sytuację bardzo dobrze, gdyż jako piłkarz byłem w wielu miejscach, ale tylko na lotnisku, stadionie i w hotelu. Teraz wracam do tych miejsc, aby na spokojnie je zwiedzić.

Czyli gotujmy kotły bigosu, kiśmy słoiki ogórków i kupujmy skrzynki wódki, aby ugościć Hiszpanów?

- Mam takie piękne wspomnienie związane z okresem świątecznym. Podczas jarmarku na stoiskach dostępne były kiełbasa, bigos, grzaniec i taką tradycję doskonale sprzedaje się turystom. Oczywiście poza tym, że te rzeczy świetnie smakują. Jak chce się coś wygrać na boisku, czy zorganizować dobrą imprezę, to najważniejsza jest atmosfera. Jak wykreujemy tę atmosferę, to i Euro będzie udane. Trzeba się jedynie modlić o pogodę. W Madrycie przez cały czas świeci słońce i od razu żyje się lepiej.

Hiszpanie dzwonią do Jerzego Dudka i wypytują o Polskę?

- Takich sytuacji nie doświadczam, ale jest mi bardzo miło jak opowiadają oni pozytywnie o naszym kraju. Ostatnio gościłem syna byłego piłkarza Realu, który obecnie jest w sztabie szkoleniowym. Nazywa się on Chendo. Był zachwycony Polską i wspominał, że chętnie tutaj wróci.

W Gdańsku jesteśmy pewni jednego - kibiców z Hiszpanii musi zachwycić PGE Arena.

- Niestety nie byłem jeszcze w tym obiekcie, ale słyszałem wiele dobrego. Odwiedziłem już Stadion Narodowy i z całą odpowiedzialnością twierdzę, że jest to jeden z najładniejszych obiektów piłkarskich w Europie. A skoro słyszę opinie, że PGE Arena jest jeszcze ładniejsza niż stadion w Warszawie, to rekomendacja mówi sama za siebie. To ponownie pokazuje, że dzięki Euro jesteśmy wielkimi wygranymi. Mówi się o kryzysie w Portugalii, m.in. w kontekście stadionów, które wybudowano tam na Euro, a teraz nie potrafi się ich utrzymać. W Polsce postawiliśmy cztery stadiony i na pewno damy radę z ich poprawnym funkcjonowaniem. Nie powinno stanowić to wielkiego wysiłku.

O kibiców i atmosferę możemy więc być w miarę spokojni. A co z naszą reprezentacją, jak Polscy piłkarze wypadną podczas Euro?

- Mamy bardzo niewdzięczną grupę, bo na starcie nie ma jej zwycięzcy, a każdy chce lub wręcz musi awansować. Rozmawiałem z dyrektorem reprezentacji Czaech Vladimirem Smicerem i mówi on, że byłoby fajnie gdyby z grupy wyszli Polacy i Czesi. Ale tak naprawdę, to ta satysfakcja będzie bardzo mała, ponieważ kibice wymagają, aby awansować. Zwycięzców nie będzie, bo u każdego plan minimum to awans, a droga do niego będzie bardzo kręta. Ważne, aby wygrać mecz otwarcia. Do tego potrzebujemy spokoju wśród piłkarzy, dobrego kontaktu z mediami, a te wszystkie szczegóły złożą się na nasz sukces lub porażkę. Mam nadzieję, że ostatnie pół roku działacze PZPN nie będą ingerować w drużynę. Może nawet lepiej jakby się w ogóle nie pokazywali, aby nie drażnić mediów, kibiców, bo wtedy reprezentacja obrywa rykoszetem. Wydaje się, że obraz reprezentacji zamazany jest poprzez działania PZPN, a to w przededniu tak wielkiej imprezy jest bardzo przykre.

Nie sposób nie zapytać o ostatni mecz pomiędzy Realem a Barceloną...

- Obiecaliście, że nie będziecie o to pytać

Kto jednak lepiej rozumie i zna to wielkie wydarzenie jak nie były piłkarz klubu z Madrytu?

- Wynik był tak jak zawsze. Można tylko powiedzieć klasykiem - ale to już było. Po każdym meczu obiecuje sobie coraz więcej, ale Barcelona wciąż pokazuje, że jest dojrzalszą drużyną. I dlatego wygrywa. To nie przypadek, ponieważ w 10 ostatnich meczach z Realem przegrała tylko raz.

Czy Realu nie wykańcza czasem presja wyniku, która przybiera ogromne rozmiary przed starciami z Barceloną?

- Ten klub jest jak Biały Dom w Waszyngtonie. Cokolwiek się tu nie powie, idzie to w świat. Ogromna presja na zawodnikach i działaczach jest mocno odczuwalna. Miasto Madryt jest niesłychanie zakochane w Realu, ta miłość jest widoczna wszędzie. Czasami podjeżdżając pod stadion i obserwując reakcje kibiców miałem wrażenie, że nie gram w drużynie piłkarskiej, ale w zespole rockowym.. .

Jakie są szanse Realu na pokonanie Barcelony i awans do półfinału Pucharu Króla?

- Dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe. Przypomnijmy, że po pierwszej połowie ostatniego meczu Real prowadził 1:0. Piłkarze z Madrytu muszą zacząć kontrolować swoje emocje, bo każdy kolejne spotkanie z Barceloną przynosi sytuację, że chłopacy przestają się kontrolować. To ktoś kogoś ugryzie, to przypadkowo kopnie i tworzy się niepotrzebne napięcie. Jeżeli uda się podczas meczu w Barcelonie utrzymać emocje na wodzy, to czemu Real ma nie wygrać?

Jestem przekonany, że ligę wygra Real, ponieważ gra on lepiej na wyjazdach z tymi słabszymi rywalami. Jeżeli ma to być wymiana, my wam Puchar Króla, a wy nam ligę, to idę na coś takiego.

Więcej o:
Komentarze (1)
Euro 2012. Jerzy Dudek o Hiszpanach w Gdańsku: "Jamon i kabanos, czyli miks doskonały"
Zaloguj się
  • Gość: Zezowata_Nimfomanka

    Oceniono 2 razy 2

    Kabnanosów się zachciewa. W dupach już się tym gwiazdom poprzewracało. Kim oni są, jeden z drugim, żeby jeść kabanos w wolnym kraju ?! Fundamentaliści kapitalistyczni. Szitaka im jeść, ot co !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX