Zagraniczne media: Euro 2012? Zainteresowanie "umiarkowane"

Jak na 100 dni przed Euro 2012 widzą nas kibice i dziennikarze z zagranicy - Hiszpanie, Włosi, Niemcy czy Irlandczycy? Co o nas wiedzą, czego od nas oczekują? I czy w ogóle żyją już mistrzostwami w Polsce i na Ukrainie?
Niemcy, których reprezentacja na całe Euro 2012 zamieszka w hotelu Dwór Oliwski w Gdańsku, szturmują już biura podróży w swoim kraju.

- Pojawiły się oferty zorganizowanych wyjazdów na Euro do Polski i na Ukrainę. Ciężko w tej chwili ocenić, jak wielu kibiców przyjedzie do Gdańska, gdzie nasza drużyną ma bazę, ale powinno być ich dużo. Nie tyle, co w miastach, w których będziemy grali [Charków i Lwów], ale na pewno sporo - mówi Wolfgang Mueller, dziennikarz niemieckiej agencji prasowej DPA i dodaje: - Wielu Niemców odstrasza fakt, że nasza kadra swoje spotkania grupowe będzie rozgrywać na Ukrainie. Większość z nas z rozczarowaniem przyjęła wyniki losowania, bo fani drużyny Joachima Loewa nastawiali się na przyjazd do Polski. Dlatego podejrzewam, że spora liczba zdecyduje się na przyjazd do Gdańska i stąd będzie dopingować reprezentację.

Mueller podkreśla jednak, że zainteresowanie turniejem jest na razie "umiarkowane": - Uwagę kibiców przykuwają teraz bardziej występy kadrowiczów w Bundeslidze czy środowe spotkanie towarzyskie z Francją.

Podobnie do sprawy podchodzą Hiszpanie. - My mamy na razie walkę Realu i Barcelony i to pochłania uwagę większości kibiców. Kiedy jednak skończy się liga, na pewno bardziej zajmiemy się reprezentacją. W końcu będziemy bronić tytułu mistrza Europy - mówi hiszpański dziennikarz Pablo, piszący m.in. dla dziennika "Marca".

Reprezentacja Hiszpanii rozegra na PGE Arenie wszystkie trzy mecze w grupie, a kadra na czas mistrzostw zatrzyma się w Gniewinie.

- Nasi kibice chcieliby przylecieć do Gdańska w dużej liczbie, ale póki co nie bardzo wiedzą, jak się do was dostać. Jest zdecydowanie za mało połączeń pomiędzy Hiszpanią a Gdańskiem. Z tego, co wiem, bezpośrednio można do was polecieć tylko z Barcelony. A co z Madrytem, Walencją czy Sewillą, skąd pochodzi znaczna część kibiców reprezentacji? - dodaje hiszpański dziennikarz.

Ambasada Hiszpanii szacuje, że do Gdańska dotrze ok. 30 tys. fanów z kraju mistrzów świata i Europy.

- We Włoszech kibice, media i sami piłkarze żyją na razie tym, kto zagra na Euro w ataku naszej kadry. Bo na trzy i pół miesiąca przed pierwszym meczem nie mamy zdrowego piłkarza potrafiącego strzelać gole. Na analizę tego, co nas czeka w Gdańsku i Polsce, w ogóle przyjdzie jeszcze czas - twierdzi Riccardo Pratesi z "La Gazzetta dello Sport".

Jego zdaniem fakt, że Włosi zagrają i będą mieszkać w Polsce, to świetna wiadomość. - Na pewno dzięki temu na turniej wybierze się więcej kibiców, niż gdybyśmy mieli lecieć na Ukrainę - uważa Pratesi, ale nie potrafi oszacować, ilu kibiców z Włoch przyjedzie. - Trudno powiedzieć, kto pojedzie za reprezentacją do Krakowa, gdzie będzie trenować i mieszkać nasza kadra, a kto do Gdańska oraz Poznania, gdzie będziemy rozgrywać mecze w grupie.

Irlandzcy z kolei z niecierpliwością wyczekują środowego meczu ich reprezentacji z Czechami. Bo każde spotkanie Eire to w całym kraju święto. Tym bardziej będzie tak podczas mistrzostw Europy.



- Do Polski przyjadą tłumy kibiców. Liczymy, że na każde ze spotkań ok. 25 tys. - zapowiada Garrett Harte z radia NewsTalk.

Ostatnio Irlandzka federacja zwiększyła liczbę biletów, która zostanie rozlosowana wśród kibiców z 6 do 20 tys. Fanów z Zielonej Wyspy nie odstraszą także wysokie ceny za noclegi czy bezpośrednie loty.

- Za nocleg kibic z Irlandii nie wyda więcej niż 80 euro. Nawet nie będą szukać po hotelach. Ich interesują prywatne kwatery, hostel czy pola namiotowe, a tych nie brakuje. Jedyny problem to mało informacji o Poznaniu i Gdańsku. Irlandczycy mało o tych miastach wiedzą - dodaje Harte.

Wśród dziennikarzy i kibiców z zagranicy, Gdańsk najmniej anonimowy wydaje się być wśród Niemców.

- Myślę, że wielu z kibiców, którzy wybierają się na Euro, było w Gdańsku już wcześniej jako turyści. Nie wydaje mi się, by mieszkańcy mieli z naszymi kibicami jakieś problemy. Co prawda niemieccy fani lubią się pobawić w towarzystwie kufla piwa, ale nie są skorzy do awantur. Dlatego gdańszczanie mogą być spokojni - zapewnia Mueller.

- Mam tylko nadzieję, że gdańskie restauracje będą otwarte do późnych godzin nocnych. My też lubimy długo świętować przy piwie czy winie - dodaje Pablo. - Ale wszystko oczywiście w kulturalny sposób.

Więcej o: