Czy Abdou Razack Traore przyciągnie tłumy na PGE Arenę Gdańsk?

Choć Abdou Razack Traore gra w Lechii Gdańsk dopiero od roku, 22-letni piłkarz zdążył już podbić serca kibiców. I stać się największą gwiazdą drużyny, która ma przyciągnąć tłumy na PGE Arenę. Inauguracja gdańskiego stadionu już w niedzielę.
Czarodziej, którego różdżką jest piłka, przybył do Lechii z norweskiego Rosenborga Trondheim i z miejsca stał się jedną z gwiazd ekstraklasy. Zachwyca na boisku niekonwencjonalnymi zagraniami, urzeka techniką i strzela bramki dające Lechii zwycięstwa. Pierwszą zdobył w czwartym występie, gdy w 1/16 finału Pucharu Polski pokonał bramkarza Górnika Zabrze. Strzelanie zabrzanom upodobał sobie na tyle, że cztery dni później, mierząc się z nimi już w lidze, dołożył kolejne dwa trafienia i przyczynił się do rozgromienia Górnika 5:1.

Choć Traore pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej, tak jak grający w Chelsea Londyn jego ulubiony piłkarz Didier Drogba, to reprezentuje barwy Burkina Faso.

Pierwszy kontakt z piłką złapał w juniorskich szkółkach w Abidżanie, stolicy Wybrzeża Kości Słoniowej, ale już w wieku 15 lat wyemigrował do marokańskiej Raja Casablanca. - Nie bałem się wyjazdu, nie straszna mi była rozłąka z rodziną - zapewniał po latach. - Raja Casablanka to jeden z najlepszych klubów na kontynencie. Jestem z Afryki, musiałem chwytać się każdej okazji - wyjaśniał. W Maroku spędził dwa lata i obrał dość niespodziewany jak na gracza z Czarnego Lądu kierunek. - Nie cierpię zimy, śniegu, ale co miałem zrobić? - wspomina okoliczności transferu do Rosenborga. - Kiedy tylko pojawiła się szansa na grę w Europie nie zastanawiałem się ani chwili.

W chwili przenosin do mroźnej Skandynawii znalazł się w pięćdziesiątce najbardziej perspektywicznych młodych piłkarzy na świecie, wybranych przez ceniony magazyn World Soccer. Wkrótce zadebiutował też w Lidze Mistrzów i poznał smak gry na wielkich, wypełnionych po brzegi stadionach. Czyli takich, jakim - miejmy nadzieję - będzie wkrótce PGE Arena. - Kiedy wychodziłem na mecz przeciwko Chelsea na londyńskim Stamford Bridge, czy też na Estadio Mestalla przeciwko Valencii, miałem wrażenie, że śnię. Ale to działo się naprawdę! - wspomina rozpromieniony. Ogółem w sezonie 2007/08 zaliczył sześć występów w Champions League.

Zobacz, jakie warunki czekają piłkarzy na PGE Arenie Gdańsk [ZDJĘCIA]




Potem Traore doznał jednak kontuzji, a po powrocie do drużyny wdał się w bójkę z kolegą z zespołu, który dopuścił się na nim rasistowskiej uwagi. Afrykańczyk został zdyskwalifikowany, a jego czas w Norwegii zaczął dobiegać końca. Pierwszy sygnał z Polski przyszedł z Wisły Kraków, ale władze klubu z Trondheim odrzuciły ofertę. Minęło jednak kilka miesięcy i Traore dostał kolejne oferty z Polski, tym razem z Zagłębia Lubin i Lechii. Wybrał tę drugą, ku uciesze wszystkich fanów gdańskiego zespołu.

Co ciekawe, Traore swoje bramki dla Lechii zdobywa głównie tylko w takich meczach, które Lechia wygrywa, co bezsprzecznie świadczy o wpływie, jaki reprezentant Burkina Faso ma na swoją drużynę. Wyjątkiem były tylko mecze z Zagłębiem Lubin, które w minionym sezonie pokonało Lechię dwukrotnie. W obu tych spotkaniach Traore strzelił jednak jedyne bramki dla gdańszczan, a pierwszy sezon w ekstraklasie zakończył z bardzo przyzwoitym dorobkiem 12 bramek. Dało mu to, wespół z Andrzejem Niedzielanem z Korony Kielce, tytuł wicekróla strzelców ekstraklasy. Do króla polowania, Tomasza Frankowskiego z Jagiellonii Białystok zabrakło mu raptem dwóch trafień. Traore jest też mistrzem w wykonywaniu rzutów karnych. Dotychczas jeszcze nigdy nie przestrzelił jedenastki w jakimkolwiek oficjalnym meczu! - Na treningach też trafia wszystkie - zaznacza bramkarz Lechii Paweł Kapsa.

Na PGE Arenę Traore będzie przyciągać tłumy. Nie tylko czarodziejską grą i sztuczkami technicznymi, ale też... krnąbrnym charakterem. Podczas rocznego pobytu w Lechii zdążył bowiem pokazać wyprostowany palec obrażającym go rasistowsko kibolom, zmienić swoje imię na koszulce (z A. Traore na Razack), szokować coraz to nowymi wzorami fryzur i marudzić o chęci przejścia do klubu grającego w europejskich pucharach.

Koniec końców został w Gdańsku i będzie czarować na PGE Arenie, która bez wiecznie uśmiechniętego Afrykańczyka wprawiającego widzów w ekstazę kolejnymi golami straciłaby wiele ze swojego kolorytu.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


ZACIEKAWIŁ CIĘ SIĘ TEN NEWS? KLIKNIJ "LUBIĘ TO" PONIŻEJ I SPRAW, ŻEBY ZAPOZNALI SIĘ Z NIM RÓWNIEŻ TWOI ZNAJOMI!