Sport.pl

Tomasz Dawidowski z Lechii po remisie z Cracovią: Dlaczego zszedłem? Sam nie wiem

- To był w naszym wykonaniu o wiele słabszy mecz niż dwa pierwsze, choć paradoksalnie w końcu zdobyliśmy punkt. To jednak nas nie zadowala, bo interesowało nas tylko zwycięstwo - komentował Tomasz Dawidowski tuż po zremisowanym 1:1 meczu z Cracovią.
- Nie sądzę, żeby atmosfera tego meczu jakoś specjalnie nas przytłoczyła, chociaż dla większości piłkarzy był to pierwszy mecz w życiu rozgrywany na tak dużym stadionie.

Zdecydowanie brakowało dziś naszej krótkiej gry, właściwie w całym meczu zagraliśmy w ten sposób tylko jedną akcję i od razu padł gol. Mieliśmy ogromne problemy z dochodzeniem do sytuacji strzeleckich, za dużo było gry górą, za mało dołem.

W drugiej połowie chyba zabrakło nam zimnej głowy i Łukasza Surmy na boisko [kapitan Lechii pauzował za czerwoną kartkę], bo przy prowadzeniu 1:0 nie można co chwilę nadziewać się na kontrę rywali, w taki sposób straciliśmy zresztą bramkę na 1:1.

Dlaczego zszedłem w drugiej połowie? Nie wiem, fizycznie czułem się dobrze i mogłem grać dalej. Jestem zadowolony z asysty przy bramce Freda, to była bardzo ładna akcja. Szkoda, że jedyna w całym meczu.