Sport.pl

Trener Lechii Gdańsk Tomasz Kafarski zagra w piątek o swoją posadę

Bez względu na wynik piątkowego spotkania z Podbeskidziem Bielsko-Biała piłkarzy oraz trenera Lechii Gdańsk czeka wizyta na dywaniku władz klubu. Konsekwencją za porażkę z III-ligową Limanovią Limanowa w Pucharze Polski mają być kary finansowe, karne przesunięcia do drużyny rezerw, a nawet... zwolnienie szkoleniowca Tomasza Kafarskiego.
Czy władze Lechii będzie w stanie udobruchać korzystny wynik biało-zielonych w piątkowym spotkaniu? Tajemnicę zachowuje prezes klubu Maciej Turnowiecki: - Wszystko w głowach i nogach piłkarzy - tłumaczy.

Świadomi trudnej sytuacji są sami piłkarze. - To dla nas mecz o życie. Wiemy, że grać będziemy także o głowę trenera - mówi "Przeglądowi Sportowemu" kapitan Lechii Łukasz Surma. - Osobiście wierzę, że z tym szkoleniowcem będziemy współpracować jeszcze długo. Z Podbeskidziem musimy zagrać przede wszystkim inaczej niż Limanovią, bo we wtorek nie byliśmy Lechią, której markę budowaliśmy w ostatnich miesiącach. Na boisku było za dużo chaosu - przyznaje Surma.

Sytuacja w Lechii jest na tyle alarmowa, że do Bielska-Białej ściągnięty został nawet leczący ostatnio kontuzję Abdou Razack Traore, który ma pomóc gdańszczanom w odniesieniu zwycięstwa. Oprócz niego na mecz Lechii wybiera się również przewodniczący rady nadzorczej Lechii Piotr Kuriata oraz jego zastępca Henryk Brodnicki. Czy oznacza to, że gdańszczanie znajdą się w piątek pod specjalnym nadzorem?

- Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo członkowie zarządu albo rady są na wszystkich meczach naszej drużyny - wyjaśnia Turnowiecki.

Marcin Gortat, Ryszard Krauze i cheerleaderki z Gdyni żegnali Andrzeja Plutę [ZDJĘCIA]




Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o: