Sport.pl

Do Tomasza Kafarskiego z Lechii Gdańsk: Jak tu pana bronić, trenerze?

Panie trenerze, tylko szybka i szczera autorefleksja, uzmysłowienie sobie własnych słabości i zwyczajny powrót na ziemię pozwolą panu utrzymać pracę w Lechii - pisze do szkoleniowca gdańskiej drużyny Tomasza Kafarskiego Grzegorz Kubicki z ?Gazety?.
Panie trenerze,

Zawsze, w każdej dyskusji w redakcji i poza nią, stawałem w pana obronie. Może nie modliłem się każdego dnia - jak mówi pana szef Andrzej Kuchar - "żeby Kafarowi się udało", ale stawałem za panem murem, bo chciałem, żeby Lechia miała trenera na lata. Takiego jak pan - młodego, ambitnego, na dodatek związanego z regionem. Trenera, który rozwijając własne umiejętności sprawi, że niezmienny i niepowtarzalny będzie styl gry jego zespołu. Że kiedy piłkarze zakryją twarze i zamienią się koszulkami, ja i tak będę wiedział, którzy to Lechia.

I pan tak próbował. Był pan nawet na najlepszej drodze ku temu, ale w końcu się pan w tym zatracił. A ja się na panu zawiodłem i straciłem ostatnie argumenty. I nie chodzi mi wcale o fatalne wyniki czy słabą grę zespołu. Stało się coś znacznie gorszego.

Kiedy w ostatnich miesiącach kilkakrotnie zaskakiwał mnie pan swoimi wypowiedziami, starałem się to sobie jakoś tłumaczyć. Że ma pan specyficzne poczucie humoru, że pan gra albo po prostu ma pan nas, dziennikarzy (i za naszym pośrednictwem, niestety, także kibiców), za zwyczajnych głupków.

Kiedy tak było?

Np. kiedy w sondzie dla "Gazety" na najlepszego polskiego napastnika ligi na trzecim miejscu wymienił pan Tomasza Dawidowskiego. Albo kiedy po inauguracji PGE Areny wmawiał pan wszystkim, że pana zespół niejednokrotnie podrywał z siedzeń tłumy kibiców. I najświeższe - najgorsze: kiedy sugeruje pan, że słabszy tydzień może się zdarzyć każdej drużynie, także Lechii. To właśnie po tych słowach zrozumiałem, że w pana zachowaniu nie było żartów, gry czy żadnej ironii. Pan tak myślał, pan był poważny, pan tak na serio.

Panie trenerze, w skrócie spieszę z wyjaśnieniami, żeby było jasne, z czym się nie zgadzam. Też zupełnie serio.

Nie, Tomasz Dawidowski nie jest trzecim najlepszym polskim napastnikiem w lidze.

Nie, podczas otwarcia PGE Areny nie porywaliście tłumów, graliście tragicznie i jako jedyni nie zrobiliście nic, aby blisko 35 tys. kibiców wróciło na nasz piękny stadion.

Nie, Lechia nie gra źle od tygodnia, ale od ponad pół roku, kiedy na 69 możliwych punktów w lidze zdobyła ich 28, wygrała siedem z 23 meczów (w tym kilka szczęśliwie), strzeliła w nich tylko 20 bramek.

Nie rozumiem również pana poniedziałkowego wniosku, aby przesunąć do drużyny rezerw Deleu i Poźniaka. W jednym się zgadzamy - obaj są słabi i obaj zawodzą. Ale czy w ostatnich tygodniach rzeczywiście byli gorsi od Pietrowskiego, Wiśniewskiego, Małkowskiego, Bensona czy Dawidowskiego? Oczywiście to pan zna swoich piłkarzy najlepiej, spędza z nimi po kilka godzin dziennie, obserwuje ich w czasie meczu, treningu i poza boiskiem. Ale chyba kibicom należy się wytłumaczenie, co takiego przeskrobał Poźniak czego nie zrobił np. Benson?

W ostatnich rozważaniach na temat słabej gry Lechii zabrakło mi najbardziej jednej rzeczy - pana autorefleksji. Już wiem, co pan myśli o Dawidowskim i Deleu, waszej grze czy lidze, ale wciąż nie mam pojęcia, co pan myśli o swojej pracy? Czy pan też popełnił jakieś błędy, a jeśli tak, to jakie? Czy zdarzyły się panu pomyłki przy ustalaniu meczowej kadry, wyjściowej jedenastki czy zmianach w trakcie gry? Czy nie żałuje pan niektórych decyzji, które inaczej podjęte mogły dać Lechii kilka punktów więcej? Czy na pewno ma pan jeszcze wpływ na zespół, który w ostatnim meczu o życie z Podbeskidziem wyglądał tak, jakby spacerował właśnie po plaży w Brzeźnie?

Żeby było jasne - nadal jestem za panem. Nie cierpię myślenia właścicieli polskich klubów, którzy trenerów zmienialiby najchętniej raz w miesiącu albo i częściej. Nie mogę już pana bronić, bo nie mam argumentów, ale kiedy Lechia ogłosiła w poniedziałek, że daje panu jeszcze jedną szansę, to nawet się ucieszyłem. Bo ja ją też panu daje.

Prosiłbym tylko o to, aby uderzył się pan w pierś, spojrzał na swoją pracę, a najlepiej znalazł w niej błędy. Bo to może panu tylko pomóc.

Euro 2012. Gniewino już gotowe, czeka na Iniestę i Xaviego [ZDJĘCIA]




Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o: