Sport.pl

Paweł Buzała zawalił Bełchatowowi mecz z Lechią Gdańsk, swoim poprzednim klubem

Napastnik GKS Bełchatów Paweł Buzała miał w meczu przeciwko swojej poprzedniej drużynie, Lechii Gdańsk, trzy stuprocentowe sytuacje strzeleckie. Spartolił je w popisowy wręcz sposób. - Zawaliłem mecz, no i tyle. W szatni chłopaki na pewno będą źli - mówił tuż po zremisowanym 0:0 spotkaniu.
Napastnik w wywiadzie udzielonym oficjalnej stronie gdańskiego klubu wspominał z rozgoryczeniem swoje niewykorzystane okazje. - Zawaliłem mecz, no i tyle. Nie spaliłem się choć może zbyt łatwo mi te sytuacje przyszły na boisku. W szatni chłopaki na pewno będą źli - obawiał się.

Z drugiej strony, Buzała miał też powody do radości. Został bowiem bardzo ciepło przyjęty przez gdańskich fanów. - Myślę, że coś zrobiłem dla Lechii i kibice właśnie to docenili. To cieszy, ale to też marne pocieszenie zarazem, bo mając takie trzy setki powinienem był zamknąć oczy i przynajmniej jedną strzelić - zaznaczył.

Ostatnio napastnik miewał duże kłopoty ze zdrowiem. Czy zagości teraz na dłużej w składzie Bełchatowa? - Czas pokaże. Drugi mecz zagrałem w podstawowym składzie. Ostatnie sześć miesięcy leczyłem kontuzję i dopiero teraz wracam. Wszystko zależy od trenera - wyjaśnił Buzała.

A kto zdaniem Buzały był lepszy w piątkowy wieczór na PGE Arenie? - My! I Lechia powinna się cieszyć z tego remisu. Ale głównodowodzącym w Gdańsku jest Kafarski i to on wie czego brakuje Lechii - zakończył "Buzi".

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o: