Sport.pl

Mierny, mierny, mierny i jedna perełka czyli oceny piłkarzy Lechii Gdańsk za mecz z PGE GKS Bełchatów

Świetny debiut 18-letniego bramkarza Wojciecha Pawłowskiego oraz tragiczna postawa obrony Lechii Gdańsk. Tak w meczu 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy zaprezentowali się biało-zieloni w bezbramkowym starciu z PGE GKS Bełchatów.
Wojciech Pawłowski. Świetny debiut 18-latka, który zagrał tylko dlatego, że choroba zwaliła z nóg Sebastina Małkowskiego. Wychowanek Bałtyku Koszalin trzy razy uratował swój zespół przed utratą bramki, broniąc w sytuacjach sam na sam z Pawłem Buzałą. Inna sprawa, że więcej było w tym wszystkim zasługi napastnika Bełchatowa, który za każdym razem kopał prosto w Pawłowskiego, niż wspaniałych umiejętności młodego bramkarza Lechii. Niewątpliwie jednak może on podjąć skuteczną rywalizację z Małkowskiego o miejsce w pierwszym składzie.

Rafał Janicki. Po raz pierwszy w meczu ligowym zagrał na prawej obronie i... to było widać. Oczywiście gorzej od zesłanego do rezerw Deleu grać nie można, ale Janicki nie czuł się na nowej pozycji zbyt pewnie. Z drugiej strony patrząc na to co wyprawiali jego starsi koledzy z bloku defensywnego nie można się zbytnio Janickiego czepiać.

Krzysztof Bąk. Nie dość, że przy akcjach gości robił za pachołek, to jeszcze zmarnował idealną sytuację do zdobycia bramki. Mały plusik za próbę wyprowadzania akcji ofensywnych za pomocą krótkich podań, choć i tu brakowało jakości.

Luka Vucko. Wolny, zagubiony, źle współpracujący z kolegami z obrony. Kiedy naprzeciwko niego staje tak szybki i sprytny napastnik jak Buzała, jest bezradny niczym kierowca trabanta na niemieckiej autostradzie. Niby jedzie, a jakby stał w miejscu.

Marcin Pietrowski. W jego piłkarskim słowniku brakuje słowa "asekuracja", a to w grze bocznego obrońcy absolutny elementarz. Nawet nie próbował naprawiać błędów środkowych obrońców, spóźniali się Bąk z Vucką, spóźniał się i Pietrowski. Zupełnie nie radził sobie z szybkim Tomaszem Wróblem.

Fred Benson. Powiedzmy sobie szczerze, Holender wyglądał w piątek jak piłkarski analfabeta. W każdej akcji wybierał najgorsze rozwiązanie, ale to jeszcze pół biedy. Kiedy już to najgorsze rozwiązanie wybrał, to albo podawał niecelnie, albo wikłał się w bezsensowny drybling, albo kopał piłkę pod kopułę stadionu. Dramat.

Łukasz Surma. Starał się jak mógł, ale to również jego wina, że pomocnicy gości w kilka minut wybudowali na boisku w Gdańsku piłkarską autostradę. W środku pola znów straszyła wielka dziura, który to już raz w tym sezonie?

Paweł Nowak. Uwagi podobne jak w przypadku Surmy. Gdzie jest ten "Pawka", który w poprzednim sezonie robił za serce, płuca i mózg zespołu? To był co prawda jego pierwszy mecz po kontuzji, ale mając w pamięci jak prezentował się na boisku jeszcze kilka miesięcy temu i widząc w jakiej dyspozycji jest teraz, aż serce się kraje.

Piotr Wiśniewski. Po udanym powrocie do pierwszego składu, więdnie z każdym meczem. Szamotał się po boisku nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca, a kiedy nawet dochodził do sytuacji strzeleckich, jego uderzenia były irytująco anemiczne.

Tomasz Dawidowski. Jeżeli ktoś z zawodników z pola zasłużył w tym meczu na ciepłe słowo, to był to właśnie Dawidowski. I to - przy całym szacunku dla tego piłkarza - pokazuje skalę kryzysu w jakim tkwi w tej chwili Lechia, bo"Dawid" w normalnym zespole ligowym powinien być co najwyżej zmiennikiem. Starał się, walczył, od czasu do czasu nawet udanie dryblował. Wielkiego zagrożenia dla rywali jednak z tego nie było.

Josip Tadić. Z kompletnej bezsilności aż chciałoby się zawołać: Buval wróć! Tadić przynajmniej do tej pory prezentuje się niczym nędzna podróbka Francuza, a to już zakrawa na piłkarską aberrację. Napastnik gorszy od Buvala? To nie może być prawda...

Ivans Lukjanovs. Poza groźnym strzałem oddanym w końcówce zupełnie niewidoczny. Wpasował się w degrengoladę, w którą popadli w drugiej połowie koledzy zespołu. I tkwił w niej przez pełne 45 minut.

Mateusz Machaj i Abdou Razack Traore - grali zbyt krótko.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o:
Skomentuj:
Mierny, mierny, mierny i jedna perełka czyli oceny piłkarzy Lechii Gdańsk za mecz z PGE GKS Bełchatów
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX