Kamil Poźniak kosztował Lechię Gdańsk milion złotych. Teraz nosi sprzęt

Pomocnik Lechii Gdańsk Kamil Poźniak wrócił do pierwszej drużyny po zesłaniu do rezerw i liczy, że w niedzielę wystąpi w meczu z Zagłębiem Lubin. Swoją pozycję w drużynie zaczyna budować od zera.
Poźniak w rozmowie z oficjalną stroną internetową gdańskiego klubu zapewnia, że pod jego nieobecność nie doszło do zbyt wielu zmian w pierwszej drużynie i że nie powinien mieć kłopotów z kolejną aklimatyzacją. - Nie jest to dla mnie nowe środowisko, więc jest normalnie, w porządku - twierdzi.

Póki co zawodnik znów musi nosić sprzęt starszych i bardziej doświadczonych piłkarzy przed i po każdym treningu. - Nadal jestem jednym z młodszych zawodników w drużynie. Zawsze nosiłem sprzęt i pewnie w najbliższym okresie się to nie zmieni. Chyba, że dołączy do nas ktoś jeszcze młodszy - zauważa 22-letni pomocnik.

Poźniak, pomimo niesprzyjających mu ostatnio okoliczności, widzi dla siebie jednak szansę na grę w niedzielę. - Każdy ma nadzieję, że wystąpi i ja również. Trenuję po to, żeby zagrać, a zobaczymy co zdecyduje trener. Ostatnio na treningach kładliśmy nacisk na trening strzelecki i tworzenie sytuacji bramkowych. Ćwiczyliśmy tego trochę więcej, żeby przenieść to na mecz - tłumaczy zawodnik.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o: