Czyją głowę zetnie gilotyna po meczu Zagłębie Lubin - Lechia Gdańsk: Jana Urbana czy Tomasza Kafarskiego?

Trener Lechii Gdańsk Tomasz Kafarski trwa na stanowisku tylko dlatego, że popiera go właściciel klubu. Szkoleniowiec Zagłębia Lubin Jan Urban, bo nie ma go kto zastąpić. W niedzielę głowę jednego z nich może ściąć gilotyna.
Przed sezonem oczekiwania w obu klubach były ogromne. Lechia po przenosinach na PGE Arenę miała zrobić dwa kroki do przodu i walczyć o europejskie puchary. W Zagłębiu tak wygórowanych ambicji nie było, ale miejsce w górnej połówce wydawało się pewnikiem. Szefowie KGHM dość mocno odkręcili kurek z pieniędzmi, dzięki czemu do Lubina przeszli tacy piłkarze jak Darvydas Sernas, Maciej Małkowski, Marcin Kowalczyk czy Patryk Rachwał. A ponieważ z ważniejszych zawodników ubył tylko Dawid Plizga, Zagłębie miało ustabilizować formę na poziomie stanów średnich ekstraklasy i wyraźnie poprawić 11. lokatę z poprzedniego sezonu.

W Lechii pozycja trenera Kafarskiego - do tej pory bardzo stabilna - została mocno zachwiana. Gdyby nie osoba właściciela klubu Andrzeja Kuchara, który wciąż twierdzi, że Kafarski może być szkoleniowcem Lechii na lata, w klubie już by go nie było. Kierownictwo klubu w ostatnich tygodniach podjęło nawet rozmowy z czterema trenerami zagranicznymi - z Holandii, Niemiec, Węgier i Litwy - ale z oczywistych względów do żadnych konkretnych ustaleń nie doszło. Póki nad Kafarskim rozciągnięty jest parasol ochronny Kuchara, zmiany na stanowisku trenera nie będzie. Jednak w przypadku porażki w Lubinie nawet supercierpliwy Kuchar może spasować i pewnie da zielone światło na znalezienie nowego szkoleniowca.

- Zdaję sobie sprawę, że mecz w Lubinie może być moim ostatnim w roli szkoleniowca i jest to zupełnie naturalne. Ja podobnie jak zarząd, kibice czy dziennikarze, również nie jestem zadowolony z pracy trenera Kafarskiego w tym sezonie - mówi... Kafarski. - Zdaję sobie sprawę, że popełniłem dużo błędów, jednak zrobiłem dokładny rachunek sumienia i wierzę, że znalazłem przyczynę naszej gorszej gry i zła passa odwróci się w Lubinie. Cały czas staram się myśleć pozytywnie, bo ten zespół nie raz udowodnił, że potrafi grać w piłkę. Przez ostatnie dwa tygodnia próbowaliśmy naprawić zespół, przenieśliśmy trochę akcenty w treningu, wiele było zajęć strzeleckich. Bo ja cały czas obstaję przy tym, że zdobyta bramka otworzy moich piłkarzy, doda im tego entuzjazmu, którego brakowało w ostatnich meczach - podkreśla trener Lechii.

W jeszcze trudniejszej sytuacji niż Kafarski znajduje się Urban. Słaba postawa Zagłębia w lidze (7 punktów i zaledwie 14. miejsce) oraz porażka w Pucharze Polski z MKS Kluczbork spowodowały, że w Lubinie nie ma on już żadnych zwolenników. Właściciele klubu zamierzali go zdymisjonować już kilka tygodni temu, problem był jeden - brak wartościowego następcy.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Jego głowę na chwilę uratowało zwycięstwo Zagłębia z ŁKS (2:1), ale porażka w ostatniej kolejce z Jagiellonią Białystok (1:3) sprawiła, że Urban otrzymał ultimatum - jeśli chce uratować posadę, musi wygrać dwa najbliższe mecze, które Zagłębie rozegra na własnym stadionie: najpierw z Lechią, a później z Koroną Kielce. Już brak zwycięstwa w spotkaniu z biało-zielonymi będzie równoznaczny z dymisją trenera. O ile ewentualnym następca Kafarskiego prawie na pewno byłby trener zagraniczny, to w Lubinie skłaniają ku opcji polskiej.

- Taka nasza praca, że po serii kilku słabszych meczów nasilają się spekulacje na temat zwolnienia trenera. Ale to też jest piękno futbolu, a niedzielny mecz będzie miał dzięki temu dodatkowy smaczek - podsumowuje Kafarski.

Więcej o: