Bramkarz Lechii Gdańsk Wojciech Pawłowski: Za wcześnie na zachwyty

W ostatnich tygodniach 18-letni bramkarz Lechii Gdańsk Wojciech Pawłowski robi furorę. W swoim debiucie w ekstraklasie uratował gdańszczanom bezbramkowy remis z GKS Bełchatów, a dwa tygodnie później był bohaterem w meczu z Zagłębiem Lubin. W sobotę jego umiejętności sprawdzą piłkarze Lecha Poznań.
Choć w prasie aż huczy od pochwał pod adresem Pawłowskiego, młody bramkarz Lechii twardo stąpa po ziemi i nie popada w samouwielbienie. - Zagrałem dwa pozytywne mecze, ale nie ekscytuję się tym. Chciałbym w ekstraklasie zagrać przynajmniej 50 takich spotkań. Na razie jeszcze za wcześnie na zachwyty - mówi Pawłowski w wywiadzie dla gazety klubowej "Lechista". Mimo udanych spotkań przeciwko GKS i Zagłębiu, Pawłowski nie jest pewny gry przeciwko Lechowi. - Dwa dobre mecze nie oznaczają, że jestem pewniakiem. Sebastian Małkowski i Michał Buchalik też są w formie - przyznaje Pawłowski. - Chciałbym zagrać z Lechem Poznań. Zwłaszcza, że trybuny pewnie będą pełne - to będzie niesamowite przeżycie. Ale decyzję podejmuje trener i dlatego muszę dawać na treningach 300 procent z siebie, żeby na mnie postawił i po meczu był zadowolony.

Jeśli Pawłowski dostanie szansę występu w sobotę, młody golkiper Lechii będzie musiał po raz kolejny wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Naprzeciwko niego znajdzie się bowiem Artiom Rudnev, który w 10 meczach ekstraklasy w tym sezonie bramkarzy drużyn przeciwnych pokonywał aż 14 razy. Pawłowski czuje respekt przed łotewskim snajperem. - Mówi się, że głową strzela tak dobrze, jak nogą. Ale nie tylko Rudnev jest w Lechu. Są Murawski, Możdżeń. Mają tam wielu bardzo dobrych piłkarzy, których będziemy musieli powstrzymać - zauważa Pawłowski. Szybko jednak dodaje. - Liczę, że zdobędziemy trzy punkty i będziemy pięli się w górę tabeli.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o: