Sport.pl

Lech Poznań "zmasakrował" piłkarzy Lechii Gdańsk. Jeden nie dotrwał do końca, inny ma szwy na głowie, kolejny nad okiem...

Choć w sobotnim meczu Lechii Gdańsk z Lechem Poznań bramki nie padły, to padali... kolejni piłkarze. Głównie Lechii. Na powiekę kapitana Łukasza Surmy założono po meczu dziesięć szwów, kolejne trzy znalazły się na głowie Tomasza Dawidowskiego. Do końcowego gwizdka nie dotrwał także Marcin Pietrowski.
Sytuację na murawie PGE Areny opisano dokładnie na oficjalnej stronie internetowej gdańskiego klubu. W 74. minucie sobotniego meczu Surma zderzył się w powietrzu z zawodnikiem Lecha Kamilem Drygasem. Kapitan Lechii wymagał pomocy masażystów, ale wrócił do gry z opatrunkiem na głowie. Jak się okazało konieczne było założenie 10 szwów na rozciętą, lewą powiekę.

- To nic specjalnego, takie jest życie. Ale zawziąłem się i nie myślałem o tym, żeby zejść z boiska - podsumował sam poszkodowany kapitan Biało-Zielonych. - Trzeba było pomóc drużynie. Mieliśmy w tym meczu swoje sytuacje, ale przeciwnik miał więcej, więc remis jest wynikiem zasłużonym.

O urazie Surmy pisaliśmy już w poniedziałek, ZOBACZ

W meczu z Lechem interwencji medycznej potrzebował też Dawidowski. Po jednym ze starć w końcówce spotkania, w wyniku którego otrzymał zresztą żółtą kartkę, trzeba było założyć na jego głowę trzy szwy.

Do końcowego gwizdka nie wytrwał też Pietrowski, którego zmienił Krzysztof Bąk. - Marcin sam poprosił o zmianę z uwagi na kontuzję - tłumaczył po meczu trener biało-zielonych Tomasz Kafarski.

Co warte przypomnienia, kadra pierwszego zespołu Lechii jeszcze przed meczem z Kolejorzem przypominała szpital. Z powodu kontuzji nie mogli zagrać Ivans Lukjanovs, Mateusz Machaj, Aleksandr Sazankow i Jakub Popielarz. Do pełnej dyspozycji dochodzi też Marko Bajić, który latem przeszedł operację kolana.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o:
Skomentuj:
Lech Poznań "zmasakrował" piłkarzy Lechii Gdańsk. Jeden nie dotrwał do końca, inny ma szwy na głowie, kolejny nad okiem...
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX