Dlaczego na PGE Arenie włączyły się zraszacze? Przez... Żalgiris Wilno

W sobotnim meczu Lechii Gdańsk z Lechem Poznań (0:0) piłkarze mieli nadprogramową przerwę w grze. Zawiódł system zraszania murawy, który włączył się w trakcie pierwszej połowy. Prawdopodobnie zapamiętał ustawienia... sprzed dwóch tygodni, gdy Lechia grała towarzysko z Żalgirisem i przed potyczką z Litwinami chciała przygotować murawę do szybszej gry.
Ku zaskoczeniu piłkarzy i gości w 27. minucie spotkania na połowie Lecha włączyły się dwa zraszacze. Woda lejąca się na murawę spowodowała, że arbiter przerwał mecz na około cztery minuty. - Zawiódł moduł sterujący zraszaniem murawy - poinformował Piotr Arendt, dyrektor techniczny PGE Areny z ramienia HSG Zander. - Najprawdopodobniej coś nie tak zadziałało z oprogramowaniem - tłumaczy na oficjalnej stronie Lechii.

Wstyd, czy normalka? Pogadajmy o zraszaczach na PGE Arenie na naszym Facebooku ;-) »


Co było przyczyną awarii? Jak ustalił serwis Trójmiasto.pl jednym z wariantów jest to, że system zapamiętał ustawienia sprzed dwóch tygodni, gdy podczas przerwy w rozgrywkach ligowych (grała reprezentacja Polski) Lechia grała na PGE Arenie towarzyski mecz z Żalgirisem Wilno. Spotkanie z Litwinami rozpoczynało się 8 października o 20:00, a jak wiadomo przed meczem murawa polewana jest wodą, by można było prowadzić szybszą i bardziej dynamiczną grę. Zraszacze zostały więc wtedy włączone o 18:30.

Mecz z Lechem zaś rozpoczął się dwie godziny wcześniej, niż potyczka z Żalgirisem. Prawdopodobnie zaprogramowane wówczas podlewanie włączyło się w trakcie pierwszej połowy spotkania z Lechem.

A że zraszacze nie mogą być wyłączone zdalnie, tylko ręcznie, to woda oblewała piłkarzy i PGE Arenę aż przez cztery minuty.