Trener Lechii Gdańsk Tomasz Kafarski o transparencie "Precz z Kafarem": Większość to wygwizdała

- Od kiedy zostałem trenerem pierwszego zespołu Lechii pewna grupa ludzi nie akceptuje mojej osoby. Nie wiem, czy jestem w stanie czymkolwiek przekonać ich do siebie - mówi na łamach "Przeglądu Sportowego" trener Lechii Gdańsk Tomasz Kafarski.
Pod koniec ostatniego meczu z Lechem Poznań (0:0) kibice na PGE Arenie wywiesili transparent z hasłem "Lechia to my! Precz z Kafarem!" z przekreśloną podobizną trenera Lechii. Kafarski nie czuje się jednak urażony.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


- Jedna rzecz jest pocieszająca. Wielkość tego transparentu i sposób, w jaki został wykonany świadczy o staranności. Wnioskuję więc z tego, że kibice, którzy wywiesili ten transparent, w jakimś stopniu mnie szanują. A tak na poważnie, najbardziej cieszy mnie to, że większość fanów wygwizdała tę akcję - mówi na łamach "Przeglądu" Kafarski o dodaje: - Od kiedy zostałem trenerem pierwszego zespołu pewna grupa ludzi nie akceptuje mojej osoby. Nie wiem, czy jestem w stanie czymkolwiek przekonać ich do siebie. Oczywiście staram się przychodzić zawsze przygotowany na trening, przygotować drużynę do meczu. Widać, że nie wszystkim to odpowiada.(...)

Trener Lechii na łamach "Przeglądu" odnosi się również do ostatnich tygodni w mediach, które przed każdym meczem sugerowały, że Kafarski może za chwilę stracić pracę.

- Odpowiadam przed zarządem klubu i kiedy zarząd nie jest ze mnie zadowolony, to mi to przekazuje. Nie muszę szukać pomocy w gazetach. A o zwolnienie zaczęto mnie wypytywać już wtedy, gdy zostałem najdłużej pracującym trenerem w jednym klubie ekstraklasy - przypomina Kafarski.

Cała rozmowa z Tomaszem Kafarskim w Przeglądzie Sportowym

Więcej o: