Coraz gorzej z Lechią Gdańsk. Zero "setek" z Widzewem Łódź

- Mamy tak mało sytuacji, a ja je jeszcze marnuję. Jest mi z tego powodu przykro, w całej drużynie panuje smutek - mówi napastnik Lechii Piotr Wiśniewski po bezbramkowym remisie z Widzewem Łódź.
W poprzednich spotkaniach Lechia grała kiepsko, ale miała chociaż jedną stuprocentową sytuację do zdobycia gola. Teraz nawet i tego zabrakło. Pierwszą składną akcję lechiści przeprowadzili dopiero w 36. minucie, pierwszy celny strzał oddali jeszcze później, już po przerwie. Pierwsze 10 minut drugiej połowy to jedyny okres, w którym Lechia zagrała odważniej, nieco podkręciła tempo. Celnie strzelił Paweł Nowak, dwa razy piłkę przy nodze w polu karnym miał też Piotr Wiśniewski. Najpierw dostał dobre podania od Abdou Razacka Traore, ale strzelił wprost w Macieja Mielcarza, potem po rykoszecie uderzył zbyt anemicznie.

- Mamy tak mało sytuacji, a ja je jeszcze marnuję. Jest mi z tego powodu przykro, w całej drużynie panuje smutek. Kibice są wybredni, ale mają prawo się na nas denerwować. Ale może boimy się przez to grania? Potrzebujemy gola, żeby zeszło z nas ciśnienie, nie może cały czas remisować 0:0 przed własną publicznością. Teraz bardzo potrzebujemy treningu strzeleckiego - uważa Wiśniewski.