Piłkarz Widzewa Łódź Jarosław Bieniuk: PGE Arena robi wrażenie, ale napastnicy Lechii Gdańsk już nie

W sobotę po raz pierwszy przeciwko Lechii Gdańsk zagrał jej były piłkarz Jarosław Bieniuk. - Praktycznie nie czułem zagrożenia ze strony napastników Lechii - powiedział piłkarz Widzewa Łódź.
"Palmer" wystąpił na środku obrony. - Praktycznie nie czułem zagrożenia ze strony napastników Lechii. Nie było piłkarza, który by nas wkręcił w murawę i poprzestawiał nam szyki - powiedział Bieniuk, ale przyznał, że gra w Widzewa z przodu także nie rzuciła na kolana. - Nam tak jak Lechii, brakuje zawodnika, który wykończy akcje, strzeli kilkanaście goli w sezonie. Nie mamy też wielu zawodników, którzy kreują grę i utrzymują się przy piłce, dlatego musimy grać z kontry. Mimo wszystko uważam, że remis w Gdańsku to nie jest nasz sukces. Mogliśmy tu wygrać.

Bieniuk opuścił Lechię 13 lat temu. Grał w Amice Wronki, potem zagranicą. Po powrocie do Polski zakotwiczył w Widzewie.

- Nie miałem żadnej propozycji z Lechii. Nie wiem czy jeszcze kiedyś zagram w jej barwach, ale na pewno wrócę do Gdańska, będę tu mieszkał i chodził z dziećmi na mecze na PGE Arenę. Wychowałem się na Lechii, wtedy nawet nie marzyłem, że będzie tu taki stadion.