Sport.pl

Tomasz Kafarski wciąż trenerem piłkarzy Lechii Gdańsk. Na jak długo?

Posada trenera Tomasza Kafarskiego wisi na włosku, ale póki co wciąż pozostaje on szkoleniowcem Lechii i poprowadzi dwa wtorkowe treningi. Ale nawet jego największy obrońca, czyli główny inwestor Andrzej Kuchar powoli traci cierpliwość.
Lechia znajduje się w kryzysie od dłuższego czasu, ale w sobotę przyszło jego apogeum. Podopieczni trenera Kafarskiego po żenująco słabym meczu tylko zremisowali 0:0 z Widzewem (w ostatnich ośmiu oficjalnych meczach zdobyli tylko jedną bramkę!), a schodzących z boiska piłkarzy pożegnały przeraźliwe gwizdy coraz skromniejszej grupy kibiców. Na meczu z Widzewem było ich 14 tys., czyli ponad 20 tys. mniej niż na pierwszym spotkaniu z Cracovią. A kibice już po raz trzeci zaprezentowali wielki transparent z przekreśloną podobizną trenera i napisem: "Lechia to my! Precz z Kafarem!".

- Trudno się dziwić frustracji kibiców. Zamiast meczu przełomu mieliśmy marniutkie widowisko piłkarskie, które przez większość jego trwania ciężko było oglądać. Cała sytuacja nie pozostała bez echa sponsorów, którzy oczekują wyjaśnień - skomentował spotkanie prezes Lechii Maciej Turnowiecki. On reprezentuje w zarządzie grupę, która opowiada się za natychmiastową dymisją trenera Kafarskiego. Zresztą ten temat przewija się już od dłuższego czasu, Lechia rozmawiała nawet z czterema zagranicznymi trenerami, którzy mogliby zastąpić Kafarskiego.

Dlaczego zatem na swoim stanowisku wciąż utrzymuje się Kafarski? Bo do tej pory miał (i wciąż ma) poparcie głównego inwestora Lechii Andrzeja Kuchara, który wielekrotnie powtarzał, że Kafarski ma być w Lechii trenerem na lata, ma być tym szkoleniowcem, który zbuduje "Wielką Lechię". Czy po ostatnich występach zespołu jego cierpliwość się skończy?

W poniedziałek Kuchar spotkał się z przedstawicielami zarządu klubu, ale jak sam powiedział decyzja w sprawie ewentualnej dymisji Kafarskiego nie należy do niego. Wiadomo jednak, że w zarządzie jego ludzie mają większość i bez zgody głównego inwestora zmiany szkoleniowca nie będzie. Jednak nawet Kuchar powoli traci cierpliwość.

- Drużyna pogrążona jest w kryzysie, piłkarze popadli w marazm, trzeba znaleźć sposób, żeby z niego wyjść. Czy tym sposobem byłoby zwolnienie trenera? Nie wiem, w tej chwili nie ma naprawdę dobrego rozwiązania - przyznaje Kuchar.

Obecna, dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach, to ostatni moment, żeby zmienić trenera jeszcze w tym roku. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest prezes Turnowiecki, który już kilkakrotnie składał wniosek o dymisję i rozmawiał z potencjalnymi następcami Kafarskiego (głównie są to szkoleniowcy zagraniczni). Pytanie czy front w końcu zmieni Kuchar.

- Szkoda byłoby tych 2,5 roku, w trakcie których zainwestowaliśmy w trenera Kafarskiego - mówi Kuchar. - Zrobił on w tym czasie dużo błędów, ale myślę, że wyciągnął z nich naukę i wnioski. Zanim podejmiemy radykalne decyzje, musimy na spokojnie rozważyć wszystkie plusy i minusy ewentualnej dymisji - podsumowuje.

Więcej o: