Czy Rafał Ulatowski odmieni Lechię Gdańsk? - Najpierw muszę obejrzeć pacjentów

- Futbol stał się przemysłem polegającym tylko na wygrywaniu. Nic innego się nie liczy - mówi trener Rafał Ulatowski, który przejął pogrążoną w kryzysie drużynę Lechii Gdańsk. Ulatowski został przedstawiony jako nowy trener Lechii podczas konferencji na PGE Arenie.
Rafał Ulatowski, Lechia Gdańsk

- Umowa będzie obowiązywać do końca sezonu. Sytuacja w klubie jest trudna, więc zabieramy się ostro do pracy i liczymy na jej szybkie efekty - powiedział prezes Lechii Maciej Turnowiecki.

Spotkanie Ulatowskiego z dziennikarzami trwało niespełna 10 minut, gdyż szkoleniowiec spieszył się na swój pierwszy trening z nowym zespołem.

- Jestem absolwentem AWF w Gdańsku, więc przyjazd do Lechii to dla mnie sentymentalna podróż. Ale nie przyjechałem tu po to, aby wspominać stare czasy, ale po to, żeby myśleć o nowych. Dziękuję Lechii za to, że w takim momencie przypomniała sobie, że jest ktoś taki, jak Rafał Ulatowski, że dla jej szefów nie jest ważne moje ostatnie miejsce pracy [Ulatowski został zwolniony z Cracovii, bo miał fatalny bilans - 8 porażek w 10 meczach], ale to, co udawało mi się robić w poprzednich klubach. Nie będę gwarantował w słodkich słowach, że zaczniemy wygrywać, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zrobimy jednak wszystko, żeby cztery mecze w tym roku zakończyć z niezłą zdobyczą punktową. Dopiero po nich spotkam się ponownie z prezesami i ustalimy sobie cele, jakie będą nas obowiązywały w rundzie wiosennej.

Czy tak jak trener Tomasz Kafarski będzie pan także dyrektorem sportowym Lechii, czy zamierza rozdzielić te funkcje?

- Nie rozmawiamy na razie o tych funkcjach. Okno transferowe jest na razie zamknięte, nie możemy nawet myśleć o nazwiskach piłkarzy. Skupiamy się tylko na najbliższych meczach, żeby zima wyglądała bezpiecznie i spokojnie. Wtedy pomyślimy o wzmocnieniach i być może o jakiejś innej roli dla mnie. Przyszedłem tu jednak jako trener.

Będą jakieś zmiany w sztabie szkoleniowym? Przywiózł pan swoich współpracowników?

- Przez cztery ostatnie mecze nie chcemy robić rewolucji w sztabie szkoleniowym. Dogramy to w zestawie. jaki jest. Potem zobaczymy, będę zastanawiał się, czy jestem zadowolony z pracy tych trenerów, których mam po Tomku.

Nie boi się pan presji, jaka będzie na panu ciążyć? Pana poprzednik nie miał łatwego życia, np. z kibicami.

- Presja towarzyszy temu zawodowi. Jest teraz trafne powiedzenie, że futbol stał się przemysłem polegającym tylko na wygrywaniu, nic innego się nie liczy. Wiem o tym, że jak nie będzie wyników, to podzielę los trenerów, którzy wcześniej odchodzili z tego klubu. Wiem o tym, ale nie przychodzę z myślą, że coś mi się nie uda. Jestem strasznie zmotywowany tym, żeby pokazać, że Lechia to może być moje nowe miejsce.

Zna pan odpowiedź na pytanie, dlaczego Lechia gra tak słabo?

- Nie postawię diagnozy, bo nie spotkałem się jeszcze z pacjentami. Nie jestem znachorem, który leczy na odległość. Najpierw muszę porozmawiać z piłkarzami, chcę jak najszybciej być z nimi w szatni. Dobrze się składa, że jest przerwa na reprezentację i przez ten tydzień będę mógł się zorientować w sytuacji. W przyszłym tygodniu będziemy pracować już pod kątem meczu z Legią. Wszelkie wróżenie z fusów nie ma sensu. Pomoże mi za to rozmowa z Tomkiem Kafarskim i piłkarzami.

Spotkacie się na treningu?

- Spotkamy się prywatnie, rozmawiałem już o tym z Tomkiem przez telefon. Nie jest to komfortowa sytuacja, ale też nie znamy się od wczoraj i wiemy, że takie są uwarunkowania tego zawodu. Tomek przyjął to po męsku, ja też byłem w takiej sytuacji, także będzie nam łatwiej rozmawiać, bo wiemy, na czym to wszystko polega.