Mateusz Machaj, jedno z objawień sezonu w Lechii Gdańsk, nie zagra do końca roku

Mateusz Machaj, który przed sezonem przyszedł do Lechii Gdańsk z Chrobrego Głogów musi poddać się zabiegowi lekarskiemu. Piłkarz naderwał mięśnie proste brzucha. Pomocnik od debiutanckiego meczu w T-Mobile Eksraklasie, czyli od 1. kolejki, był podstawowym piłkarzem gdańskiego klubu.
Machaj już na początku sezonu stał się największym objawieniem Lechii. Nikt bowiem nie spodziewał się, że 22-letni piłkarz w tak szybkim tempie podbije wyjściowy skład gdańskiego klubu i będzie imponował dojrzałą grą w środku pola. Pomocnik do końca września zdążył rozegrać w ekstraklasie dziewięć meczów, z czego tylko jednego nie zaczynał w podstawowej jedenastce. W tym okresie Machaj zdobył debiutanckiego gola w najwyższej klasie rozgrywkowej. W 59. min. meczu na PGE Arenie z Górnikiem Zabrze, pięknym strzałem z linii pola karnego wyrównał wynik spotkania na 1:1 (Lechia wygrała tamto starcie 2:1).

Kiedy przyszedł październik pomocnik zaczął narzekać na mięśnie brzucha. Od tego czasu Machaj nie trenuje z drużyną. Dzisiaj wiadomo już, że bez zabiegu piłkarz nie będzie w stanie wrócić do gry.

- Po zabiegu w przypadku Mateusza powrót do zdrowia i treningów może potrwać 10-12 tygodni - mówi dla lechia.pl Robert Dominiak, trener odnowy biologicznej Lechii.

Na stół operacyjny wybiera się również wiecznie kontuzjowany Aleksandr Sazankow. Białoruski napastnik, odkąd pojawił się w Lechii, permanentnie narzeka na ból w kolanie. W tym sezonie rozegrał zaledwie 25 min. Warto przypomnieć, że za tego piłkarza biało-zieloni zapłacili 300 tys. euro. W całym poprzednim sezonie Sazankow spędził na boisku w meczach ekstraklasy 182 min.