Były dyrektor sportowy Lechii Gdańsk Radosław Michalski: Legia jest faworytem, ale...

W sobotę w spotkaniu 14. kolejki ekstraklasy piłkarzy Lechii Gdańsk czeka mecz w Warszawie z Legią. Ze wskazaniem faworyta tego meczu nie ma problemu były dyrektor sportowy gdańskiego klubu, a w przeszłości także piłkarz Legii Radosław Michalski. - Na papierze bliżej wygranej są gospodarze - twierdzi Michalski.
Były piłkarz stołecznej drużyny podkreśla, że na niekorzyść Lechii przemawiają jej problemy ze stwarzaniem sobie sytuacji podbramkowych i strzelaniem. - Od początku sezonu biało-zieloni strzelili zaledwie sześć goli, a najgroźniejszym zawodnikiem w formacji ofensywnej był Abdou Razack Traore, który nie pojawi się w Warszawie. Trudno oczekiwać, aby z taką statystyką lechiści postraszyli Dusana Kuciaka. Słowak ma duże szanse, aby podtrzymać korzystną serię, ale to nie znaczy, że on lub defensorzy Legii mogą zlekceważyć gdański zespół - przyznaje Michalski na łamach strony legia.com.

Gdańszczanie nie są jednak w spotkaniu w Warszawie bez szans. Atutem Lechii może być osoba nowego trenera Rafała Ulatowskiego. - Zawsze po zmianie szkoleniowca każdy z zawodników chce pokazać się z najlepszej strony, aby wywalczyć miejsce w wyjściowym składzie. Podobnej reakcji spodziewam się w sobotę. W bieżącym sezonie gdańszczanie częściej zawodzą i ci, którzy otrzymają szansę, zrobią wszystko, aby na dłużej zadomowić się w pierwszej jedenastce - tłumaczy Michalski.

W poprzednim sezonie na Łazienkowskiej Lechia wygrała z Legią 3:0. Czy wynik tamtego spotkania będzie miał wpływ na sobotnią konfrontację obu zespołów? - Myślę, że tamta porażka trochę boli zawodników oraz trenera. Nie sądzę jednak, aby sobotni mecz był traktowany w Warszawie w kategoriach rewanżu. Obecnie legioniści muszą zdobywać punkty, aby gonić uciekający Śląsk Wrocław, więc ewentualne zwycięstwo będzie niezwykle ważne - kończy były piłkarz warszawskiej drużyny.