Lechia Gdańsk - Polonia Warszawa, czyli mecz z podtekstami. Andrzej Kuchar i Józef Wojciechowski obok siebie na PGE Arenie?

W poniedziałek piłkarze Lechii Gdańsk wygraną z Ruchem Chorzów zakończyli rundę jesienną ekstraklasy. Od zwycięstwa chcieliby też rozpocząć grę w rundzie wiosennej, która startuje już w piątek.
Spotkanie Lechii z Polonią jest niezwykle ważne dla obu zespołów. Po zwycięstwie nad Ruchem (1:0) w gdańskiej drużynie nie zapanowała euforia, jednak nad zespołem Rafała Ulatowskiego zaświecił promyk optymizmu. Lechistom, mimo iż nie zachwycili stylem gry, udało się wywalczyć trzy punkty, a w piątek biało-zieloni będą chcieli powtórzyć ten wyczyn w meczu z "Czarnymi Koszulami".

- W meczu z Polonią będziemy chcieli podtrzymać passę meczów bez przegranej u siebie - deklaruje obrońca Lechii Sergejs Kożans. - Wierzymy, że uda nam się zwyciężyć i jeszcze bardziej poprawić naszą sytuację w tabeli przed przerwą zimową - dodaje Łotysz.

Ale o wygranej myślą też w Warszawie. Polonia jest na czwartym miejscu w tabeli i do prowadzącego Śląska Wrocław traci sześć punktów. Ta sytuacja nie satysfakcjonuje właściciela stołecznej drużyny Józefa Wojciechowskiego, marzącego w tym sezonie o tytule mistrza Polski.

I właśnie nazwisko znanego biznesmena dodaje dodatkowego smaczku rywalizacji Lechii z Polonią. Na początku listopada pojawiła się informacja, jakoby Wojciechowski miał odkupić od właściciela Lechii Andrzeja Kuchara większościowy pakiet udziałów w gdańskim klubie. Obie strony solidarnie zaprzeczyły tym rewelacjom, jednak przed meczem na PGE Arenie temat przejęcia Lechii przez Wojciechowskiego znów jest aktualny. Wedle słów warszawskiego biznesmena, odkupienie udziałów w Lechii byłoby dobrą inwestycją, zwłaszcza że właściciel Polonii jest mocno zawiedziony efektem swoich działań w stolicy. "Czarne Koszule" mimo coraz większych nakładów nie osiągają sukcesów i jeśli w tym sezonie nie zajmą miejsca w pierwszej trójce, Wojciechowski być może będzie chciał spróbować swoich sił z nowym klubem. Sprzedaż swoich udziałów w Lechii wyklucza natomiast Kuchar, który w dalszym ciągu podtrzymuje swoją chęć zbudowania w Gdańsku silnej drużyny walczącej o europejskie puchary.

Na razie biało-zieloni, zamiast myśleć o ewentualnym nowym właścicielu, muszą skupić się na piątkowym meczu. Gdańszczanie po zwycięstwie nad Ruchem oddalili się od strefy spadkowej na w miarę bezpieczną odległość czterech punktów i w lepszych nastrojach będą mogli przystąpić do starcia z Polonią. W dobrym humorze powinien być trener Ulatowski. Na mecz z "Czarnymi Koszulami" gotowy jest już Ivans Lukjanovs, który powinien wzmocnić słabo spisującą się w tym sezonie linię ataku gdańszczan. Łotysz trenuje z drużyną na pełnych obrotach i wszystko wskazuje na to, że zagra w piątek od pierwszej minuty. Do zdrowia wrócili również kontuzjowani w spotkaniu z Ruchem Deleu i Tomasz Dawidowski.

Problemu z napastnikami nie ma natomiast trener Polonii Jacek Zieliński. W składzie warszawian na mecz z Lechią znajdą się najlepsi strzelcy drużyny - Edgar Cani i Bruno. Obaj strzelili 9 z 15 goli zdobytych przez warszawian w ekstraklasie. Brazylijczyk jedną ze swoich bramek strzelił Lechii w meczu obu drużyn 29 lipca na inaugurację rozgrywek tego sezonu, zapewniając "Czarnym Koszulom" minimalne zwycięstwo nad biało-zielonymi.

- Na pewno będziemy musieli uważać na Caniego i Bruno, jednak siła ofensywna Polonii to nie tylko ci dwaj zawodnicy. Nie wolno zapominać o Danielu Sikorskim. Na razie nie pokazał jeszcze w pełni swoich możliwości, ale to waleczny gracz, który nie odpuszcza żadnej piłki. Musimy na niego uważać, bo przecież przez cały czas nie będzie prześladować go pech. Każdy z napastników i ofensywnych pomocników Polonii jest bardzo groźny, dlatego będziemy czujni i skoncentrowani przez 90 minut - przyznaje Kożans. - Na pewno nie będziemy jednak bać się Polonii. Na boisko wychodzi 11 piłkarzy, którzy wiedzą, co mają robić. Wierzę, że nasi napastnicy strzelą bramki, my zagramy na zero z tyłu i odniesiemy zwycięstwo - dodaje środkowy obrońca Lechii.