Trener bramkarzy Lechii Gdańsk Dariusz Gładyś: Z taką grą to do B-klasy

Choć przed rozpoczęciem sezonu plany Lechii Gdańsk sięgały miejsc w czołówce tabeli, to jej postawa w rundzie jesiennej mocno zweryfikowała przedsezonowe założenia. W rundzie wiosennej biało-zielonym przyjdzie walczyć o utrzymanie w ekstraklasie. Z powagi sytuacji zdaje sobie sprawę trener bramkarzy Lechii Dariusz Gładyś. - Jedni sobie żartują, ale żarty to mogą być z kabaretu w telewizji, a nie z naszego miejsca w tabeli - mówi Gładyś.
Jak przyznaje Gładyś, z sytuacją w jakiej jest obecnie Lechia, nie spotyka się pierwszy raz. Zawsze jednak drużynie udawało się wyjść z kryzysu. Bramkarz biało-zielonych wierzy, że podobnie będzie i tym razem. - Gdy zacząłem tu pracę, Lechia zaczęła piąć się w górę w krajowej hierarchii. Przeżywaliśmy awanse, jeden za drugim. Aż do ekstraklasy. Pamiętam więcej chwil radosnych niż smutnych - przyznaje Gładyś. - Ale w swoim życiu byłem już w podobnych sytuacjach. Mam świadomość i powagę sytuacji, w której jako drużyna się teraz znaleźliśmy. Zawaliliśmy rundę jesienną. To nie powinno się zdarzyć. Teraz trzeba wziąć się w garść i zasuwać z całych sił w przerwie zimowej - dodaje trener bramkarzy biało-zielonych.

Jesteś kibicem Lechii, Wisły, Śląska? - dołącz do nas na Fejsie i bądź na bieżąco! »


Gładyś w wywiadzie udzielonym oficjalnej stronie gdańskiego klubu pokusił się o wskazanie przyczyn, które jego zdaniem miały największy wpływ na tak słabą postawę zespołu. Na pewno nie była nią przeprowadzka drużyny ze stadionu przy ul. Traugutta na PGE Arenę. Zdaniem Gładysia kiepska runda Lechii to efekt słabego przygotowania do sezonu. - To się odbijało czkawką przez całą rundę - wyjaśnia Gładyś. - W dodatku chyba jednak nie wszystkie letnie transfery okazały się trafione. Niektórzy zawodnicy z tym, co pokazali na boisku, powinni grać w B-klasie, a nie Ekstraklasie. Za naszych czasów wymagało się więcej od siebie i jak wychodziliśmy na boisko, to walczyliśmy na całego - przyznaje opiekun bramkarzy Lechii.