Łotewscy snajperzy na celowniku Lechii Gdańsk

Lechia Gdańsk nie ustaje w poszukiwaniach bramkostrzelnych napastników. Do Gdańska w przerwie zimowej trafić mogą dwaj gracze z ligi łotewskiej - Vladsilavs Kozlovs i Jurgis Kalns
Większe szanse na znalezienie zatrudnienia w Lechii miałby Kozlovs. O pozyskanie Łotysza biało-zieloni musieliby jednak rywalizować z Legią Warszawa, która również bacznie obserwuje piłkarza.

Kozlovs to mierzący 185 cm 24-letni napastnik, występujący w drużynie FK Jelgava. - Jest szybki, ale średni technicznie - krótko charakteryzuje dwukrotnego reprezentanta kraju łotewska prasa. W obecnym sezonie zagrał w 31 spotkaniach (liga łotewska gra systemem wiosna-jesień) i strzelił 16 bramek. Dało mu to trzecie miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych piłkarzy ligi. Wraz z końcem rozgrywek wygasła również jego umowa z klubem, a zawodnik postanowił jej nie przedłużać i nowego pracodawcy poszukać poza granicami Łotwy. Nowy klub będzie mu znaleźć o tyle łatwiej, że chętni nie będą musieli płacić za niego kwoty odstępnego. Także pensja Kozlovsa nie będzie dużym obciążeniem dla budżetu Lechii. Dotychczas jego zarobki wynosiły ok. 2,5 tys. euro miesięcznie.



Alternatywą wobec Kozlovsa pozostaje Kalns. To mierzący 186 cm wzrostu 29-latek, od dwóch sezonów występujący w zespole Metalurgsa Lipawa. W 2011 roku wystąpił w 30 spotkaniach, zdobywając w nich, podobnie jak Kozlovs, 16 goli.