Głos PGE Areny i Lechii Gdańsk, czyli spiker Marcin Gałek

Kibice Lechii Gdańsk znają jego głos od ponad siedmiu lat, tyle bowiem spikerem tego klubu jest Marcin Gałek, na co dzień inspektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku i wykładowca akademicki.
- Spikerem Lechii jestem od ponad siedmiu lat, debiutowałem przy okazji IV-ligowego meczu Lechia Gdańsk - Powiśle Dzierzgoń - wspomina Gałek na oficjalnej stronie gdańskiego klubu. - Praca stadionowego konferansjera to nie tylko wiedza merytoryczna, ale też tworzenie odpowiedniej atmosfery, tonowanie nastrojów, a także czuwanie nad bezpieczeństwem widzów - podkreśla.

Z wywiadu z Gałkiem można się też dowiedzieć, jakie warunki trzeba spełnić, by zostać stadionowym spikerem. Okazuje się, że droga ku takiej profesji nie jest zbyt łatwa. - Osoba pełniąca funkcję spikera podczas meczów piłki nożnej w Polsce musi mieć licencję wydaną przez PZPN. W 2004 roku byłem na kursie organizowanym na Pomorzu i zdobyłem uprawnienia do bycia spikerem na meczach III ligi i klas niższych. W 2006 roku skończyłem w Katowicach kurs uprawniający do bycia spikerem w ekstraklasie. Składał się on z wykładów z języka, psychologii, z zachowania, z zasad piłki nożnej. Na końcu był egzamin - wyjaśnia spiker biało - zielonych.



Jak wygląda dzień pracy spikera? - Wszystko zaczyna się na trzy godziny przed meczem, kiedy uczestniczę w odprawie z delegatem PZPN. Następnie upewniamy się wraz z osobami współpracującymi, czy wszyscy znają kolejność prezentacji wydarzeń na stadionie. Oczywiście na bieżąco śledzę wydarzenia z innych meczów, tak, aby na kwadrans przed meczem przedstawić naszym kibicom jak najbardziej aktualne wyniki, tabelę itp. Muszę współpracować również z osobami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo na obiekcie, co przejawia się poprzez komunikaty organizacyjne. Powitanie widowni następuje zazwyczaj na około 15-20 minut przed meczem, zaraz po wybrzmieniu pierwszych taktów "Stawki większej niż życie". Tę część pracy staram się tak przedstawić, aby na wejściu drużyn na murawę nie zagłuszać śpiewanego przez kibiców hymnu "O nasz ". Zresztą komunikaty w trakcie gry też nie powinny nakładać się na kibicowskie śpiewy. Po ostatnim gwizdku sędziego jest jeszcze zaproszenie na kolejne spotkania Lechii i ewentualne komunikaty związane z opuszczeniem obiektu lub informacje dla kibiców przyjezdnych. Na stadionie spędzam zazwyczaj 6 godzin - tłumaczy Gałek.

Niewielu kibiców wie, że na co dzień Gałek jest pracownikiem Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku oraz... wykładowcą akademickim. - Rzeczywiście, jestem inspektorem kontroli skarbowej, a zajmuję się audytem środków pochodzących z Unii Europejskiej oraz innych źródeł zagranicznych. Współpracuję też z kilkoma wybrzeżowymi uczelniami, ale moją "macierzystą" jest Wydział Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego. Prowadzę zajęcia związane z prawem podatkowym oraz zasadami dotyczącymi pozyskiwania środków z Unii - zdradza spiker-pasjonat.

Pełną treść wywiadu z Marcinem Gałkiem znajdziesz TUTAJ