Zbigniew Boniek: Wojciech Pawłowski z Lechii Gdańsk w Udinese? Trzeba działać z chłodną głową

- Jeśli tak świetnie zorganizowany klub, jak Udinese, chce sprowadzić Wojciecha Pawłowskiego z Lechii Gdańsk, to na pewno wiąże z nim konkretne plany. Ale na razie Wojtek powinien całkowicie skupić się na grze w Lechii - mówi Zbigniew Boniek.
Pawłowski, 19-letni bramkarz Lechii, przeszedł już we włoskim klubie testy medyczne, uzgodnił warunki swojego kontraktu i zadeklarował chęć jak najszybszego przejścia do trzeciego zespołu Serie A. Musi jednak czekać na efekt negocjacji między klubami, do Włoch wyjedzie najwcześniej latem.

- Określenia rewelacja czy furora w przypadku Pawłowskiego są wyrażane trochę na wyrost. Na razie ten młody chłopak zagrał tylko osiem spotkań w ekstraklasie. Widziałem, jak fantastycznie bronił w kilku spotkaniach, ratując wynik drużyny, ale widziałem też, jak wpuszczał trzy gole, które strzelał mu Edgar Cani z Polonii Warszawa. Na pewno w Pawłowskim drzemie potencjał na bycie dobrym, solidnym bramkarzem. Czy będzie to jednak golkiper o klasie światowej? Ciężko ocenić. Ale skoro interesuje się nim taki klub, jak Udinese, to na pewno wiążą z nim konkretne plany. To świetnie zorganizowany klub, który nie zaprasza do siebie na testy przypadkowych zawodników - ocenia Boniek.



- Trzeba jednak uczciwie przyznać, że w przypadku transferu Pawłowskiego do Udinese, nie miałby tam większych szans na przebicie się do pierwszego składu. W tej chwili pozycja Samira Handanovicia jest niepodważalna. Pawłowski mógłby więc wskoczyć na jego miejsce, tylko w przypadku sprzedaży Słoweńca do innego zespołu - dodaje były reprezentant Polski.

Głośno spekuluje się o tym, że Handanović miałby latem przenieść się do Milanu. Wówczas Pawłowski mógłby mieć ułatwione zadanie. Pozostałymi bramkarzami Udinese są Daniele Padelli i Wenezuelczyk Rafael Ramo. Z nimi bramkarz Lechii mógłby podjąć rywalizację o miejsce między słupkami.

- Nie chcę mówić o plotkach transferowych, bo plotki są dobre dla przekupek na rynku. Na razie Handanović jest zawodnikiem Udinese i to on jest niekwestionowanym nr 1 w drużynie. Uważam więc, że na razie Wojtek powinien skupić się na grze w Lechii. Na robienie kariery i zarabianie dużych pieniędzy ma jeszcze czas. Również Lechia zyskałaby więcej, gdyby jeszcze wstrzymała się z transferem. Teraz można go sprzedać za 650 czy 700 tys. euro. Za chwilę Pawłowski może kosztować i 2 mln, ale pod warunkiem, że będzie się rozwijał. A szansę na rozwój ma tylko poprzez grę, a nie siedzenie na ławce rezerwowych. Dlatego uważam, że zarówno Pawłowski, jak i Lechia nie powinni się spieszyć. Nawet jeśli na horyzoncie pojawia się taki klub, jak Udinese, trzeba działać z chłodną głową - przyznaje Boniek.

- Żeby zrobić karierę na zachodzie Wojtek musi włożyć jeszcze dużo pracy. Przede wszystkim musi popracować nad siłą i przygotowaniem gimnastycznym. Jego technika nie budzi zastrzeżeń, nie ma problemów z chwytem piłki, nie wypluwa jej przed siebie, jak zdarza się to innym bramkarzom. Przydałoby mu się również przytyć 5-6 kg. Wtedy będzie prawdziwą szafą, która będzie rządzić w polu karnym. Na razie jednak powinien całkowicie skupić się na grze w Lechii. W Gdańsku Wojtek ma jeszcze sporo do zrobienia. Czeka go przecież walka o obronę ekstraklasy dla Lechii. Jeśli Pawłowski przyłoży swoją rękę do utrzymania biało-zielonych w lidze, wówczas będzie mógł odejść z poczuciem dobrze wykonanego obowiązku - dodaje Boniek.