Mateusz Machaj z Lechii Gdańsk coraz bliżej powrotu do gry

Pomocnik Lechii Gdańsk Mateusz Machaj dziesięć tygodni temu przeszedł operację przywodzicieli. Teraz ciężko pracuje, by nadrobić stracony przez kontuzję czas i jak najszybciej wrócić do pełni formy
- Chcę pomóc drużynie i wiosną już zagrać. Wiadomo, że wiele zależy od trenera, ale swoją pracą będę chciał pokazać, że warto na mnie postawić - mówi Machaj na łamach portalu lechia.pl. O tym, że Paweł Janas bardzo liczy na młodego pomocnika Lechii przekonuje fakt, że mimo kontuzji zawodnik pojechał z zespołem na oba zgrupowania - do Niechorza i tureckiej Antalyi.



W Turcji Machaj przechodzi kolejne etapy rehabilitacji, pracując głównie nad wzmocnieniem mięśni. - Do tego dochodzi praca nad siłą, budowa mocy, wzmacnianie obręczy barkowej. No i nie zapominajmy o treningu tlenowym - wylicza trener odnowy biologicznej Lechii Robert Dominiak. Choć obciążenia, którym codziennie poddawany jest Machaj nie należą do najlżejszych, piłkarz biało-zielonych nie zamierza narzekać. - Podporządkowuję się trenerowi, bo choć jest wymagający, to postawił już wielu chłopaków na nogi i wiem, że mnie również pomoże - przyznaje Machaj.

Podczas gdy jego koledzy uczestniczą w normalnych zajęciach, pomocnik Lechii mozolnie pokonuje kolejne kilometry okrążając boisko. Dzienna norma Machaja to ok. 15-20 kilometrów. Gdy pogoda nie dopisuje, wówczas Machaj korzysta z bieżni na siłowni. Jak do tej pory Machaj przebiegł już ponad 300 kilometrów, jednak na tym nie koniec. Piłkarze czekają jeszcze trzy tygodnie treningów biegowych, by mógł on wrócić do ćwiczeń typowo piłkarskich.