Nildo i Piotr Grzelczak. Tak wiosną będzie wyglądać atak Lechii Gdańsk?

Jeden z najlepszych strzelców I ligi jest bliski porozumienia z Lechią Gdańsk. Wczoraj do Trójmiasta przyjechał menedżer piłkarza Bogdanki Łęczna Ricardo Luz. Czy Nildo odmieni grę biało-zielonych w ataku?
Temat Nildo przewijał się w kontekście Lechii od dłuższego czasu, ale w pewnym momencie wydawało się, że upadł na dobre.

Kiedy w połowie stycznia pojawiła się informacja, że Brazylijczyk przeszedł na zlecenie gdańskiego klubu testy medyczne, dyrektor generalny Błażej Jenek stwierdził: - Nildo rzeczywiście przechodził testy medyczne, ale z własnej inicjatywy. W tej chwili nie prowadzimy z nim rozmów w sprawie kontraktu.

Teraz obie strony wróciły jednak do rozmów i - jak udało nam się dowiedzieć - są już nawet blisko porozumienia.

Wczoraj w Gdańsku przebywał menedżer zawodnika Ricardo Luz i wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dniach Nildo zostanie piłkarzem Lechii. Za Brazylijczyka trzeba będzie zapłacić Bogdance 400 tys. zł, bo taką sumę odstępnego ma wpisaną w kontrakcie.

Nildo ma 28 lat i 188 cm wzrostu. W Łęcznej gra od 2009 r., dokąd przywędrował z ligi... wietnamskiej.

W tym sezonie zagrał w 18 meczach I ligi i strzelił w nich 11 bramek (dołożył do tego dwie bramki w jednym meczu Pucharu Polski). W tabeli strzelców wyprzedza go tylko piłkarz Polonii Bytom Jakub Świerczok, który w tej chwili biega już po boiskach Bundesligi (w barwach Kaiserslautern). Nic więc dziwnego, że wysoki napastnik nie mógł narzekać w ostatnim czasie na brak ofert. Zainteresowani nim byli m.in. Górnik Zabrze, Arka Gdynia oraz jeden z klubów 2. Bundesligi. Teraz wszystko wskazuje na to, że wyścig po bramkostrzelnego Nildo wygra Lechia.



Być może Brazylijczyk nie będzie jedynym napastnikiem, który przed rundą wiosenną wzmocni Lechię. Wciąż trwają bowiem rozmowy z Widzewem Łódź w sprawie pozyskania Piotra Grzelczaka, któremu z końcem sezonu kończy się kontrakt z łódzkim klubem. Wiadomo już, że Grzelczak będzie piłkarzem biało-zielonych od 1 lipca (podpisał już kontrakt), ale trener Paweł Janas chciałby go w zespole natychmiast. Problem w tym, że działacze Widzewa postawili za Grzelczaka absurdalnie zaporową cenę 100 tys. euro. Co ciekawe, zrobili to na podstawie wyliczeń specjalnego... programu komputerowego. Lechia i owszem jest w stanie zapłacić 100 tys.. Ale złotych. Jak udało nam się ustalić trwają rozmowy mające na celu wypracowanie kompromisu i jest szansa, że obie strony spotkają się gdzieś pośrodku. A Grzelczak już wiosną zagra w biało-zielonych barwach.

Tymczasem w sobotę Lechia rozegra ostatni przedsezonowy sparing. Rywalem gdańszczan będzie 3. zespół I ligi Zawisza Bydgoszcz. Wciąż nie wiadomo jednak, gdzie odbędzie się to spotkanie. Jeśli Gdańska nie nawiedzą w piątek śnieżyce wszystko wskazuje na to, że mecz rozegrany zostanie na podgrzewanej murawie stadionu przy ul. Traugutta. Jeśli nastąpi gwałtowne załamanie pogody spotkanie może zostać przeniesione do Bydgoszczy. Ostateczna decyzja zapadnie dzisiaj.

Pierwszy mecz rundy wiosennej Lechia rozegra 18 lutego - na wyjeździe z przedostatnią w tabeli Cracovią.