Trener Lechii Gdańsk Paweł Janas: W głowie mam 90% składu na Cracovię

- To spotkanie służyło głównie temu, żeby moi zawodnicy mogli przestawić się na grę w warunkach zimowych po obozie w Turcji - stwierdził trener Lechii Gdańsk Paweł Janas po sobotnim meczu sparingowym z Zawiszą Bydgoszcz. W ostatnim meczu kontrolnym przed rundą wiosenną biało-zieloni wygrali z bydgoszczanami 1:0.
Choć do pierwszego meczu ligowego w rundzie jesiennej gdańszczanom pozostał zaledwie tydzień, w grze Lechii wciąż widać braki. - W meczu rozgrywanym w zimowych warunkach, ciężko o płynną grę. Jednak na pewno martwi to, że w dalszym ciągu mamy kłopot ze stwarzaniem sobie dostatecznej liczby sytuacji podbramkowych. A bez nich ciężko o strzelenie gola. To musi się zmienić i to jak najszybciej - mówił Janas po spotkaniu z Zawiszą.



Dla gdańszczan sobotnie spotkanie było ostatnim przed ligową potyczką z Cracovią. Czy zatem skład, który Janas wystawił przeciwko Zawiszy będzie tym, który wybiegnie za tydzień w Krakowie? - Właściwie to 90% składu mam już w głowie - zdradził Janas. - W meczu z Zawiszą chciałem przede wszystkim sprawdzić, w jakiej dyspozycji jest Abdou Razack Traore, który miał długą przerwę w grze - dodał szkoleniowiec biało-zielonych. Z Cracovią na pewno nie zagrają Vytautas Andriuskevicius i zdobywca zwycięskiej bramki z Zawiszą Tomasz Dawidowski. Litwin w meczu z Jagiellonią Białystok obejrzał czwartą żółtą kartkę i będzie musiał pauzować. - Z tego powodu na lewej obronie gra Jakub Wilk, choć niekoniecznie będzie to jego docelowa pozycja w innych spotkaniach - wyjaśnił Janas. Na Dawidowskim ciąży natomiast kara zawieszenia za czerwoną kartkę, którą napastnik Lechii obejrzał w meczu z Polonią Warszawa. Trener Lechii nie powinien mieć jednak problemów z napastnikami. Od poniedziałku do drużyny dołączy bowiem Piotr Grzelczak z Widzewa Łódź. Wraz z nim w Lechii zjawi się również bramkarz Bartosz Kaniecki, co dla Janasa było niemałym zaskoczeniem. - O tym, że będę miał w drużynie Kanieckiego, dowiedziałem się z paska w telewizji - rzucił żartobliwie trener biało-zielonych. - W tej chwili mamy w kadrze czterech bramkarzy i nie sądzę, byśmy potrzebowali kolejnego - dodał.

Kaniecki zostanie więc najprawdopodobniej wypożyczony do innego klubu, a do Gdańska wróci po sezonie. Wówczas w Lechii zwolni się miejsce po Wojciechu Pawłowskim, który latem trafi do Udinese.