Tomasz Dawidowski z Lechii Gdańsk: Będę tyrać, bo chcę grać

- Czy będę grał? To pytanie do trenera, ale będę na pewno tyrał na treningach, aby pokazać, że jestem do gry gotowy - mówi Tomasz Dawidowski, który w sobotnim sparingu z Zawiszą Bydgoszcz (1:0) zdobył zwycięską bramkę.
Bramka Dawidowskiego padła w kuriozalnych okolicznościach. W 90. minucie spotkania jeden z obrońców Zawiszy wycofał piłkę do swojego bramkarza, który w tak niefortunny sposób kopnął futbolówkę, że ta trafiła w nadbiegającego Dawidowskiego i po odbiciu od piłkarza Lechii wpadła wprost do bramki bydgoszczan.

- Zawsze do końca idę za piłką - opowiada o bramce Dawidowski. - Bramkarz popełnił błąd i trafił mnie piłką. Zawsze idę do końca za akcją licząc właśnie na takie sytuacje i na to, że coś z tego będzie. Tym razem się udało - podkreśla na oficjalnej stronie klubowej. - W pierwszym meczu ligowym na wiosnę nie będę mógł pomóc drużynie, bo muszę pauzować za kartki. Czy będę grał? To pytanie do trenera, ale będę na pewno tyrał na treningach, aby pokazać, że jestem do gry gotowy. Bardzo chcę grać i przed rundą wiosenna jestem optymistą - zapewnia.



Dawidowski jesienią w barwach Lechii rozegrał 14 meczów, ale tylko jeden mecz w pełnym wymiarze czasowym. Bramki nie zdobył, zarobił za to cztery żółte kartki i jedną czerwoną. Ostatnią ligową bramkę dla biało-zielonych strzelił w październiku... 2010 roku, w przegranym 2:5 spotkaniu z Wisłą Kraków.