Abdou Razack Traore pierwszą opcją w ataku Lechii Gdańsk?

- Nie ma dla mnie znaczenia, w którym miejscu na boisku będę grać. Jestem piłkarzem i moim zadaniem jest wykonywać polecenia trenera. Jestem gotów zagrać wszędzie tam, gdzie wskaże mi trener. Może na mnie liczyć w stu procentach - przyznaje Abdou Razack Traore, który dopiero kilka dni temu wrócił do treningów z drużyną, po powrocie z Pucharu Narodów Afryki.
W związku z przedłużającym się przybyciem do Gdańska nowego napastnika Lechii Piotra Grzelczaka oraz pauzą Tomasza Dawidowskiego (za kartki) w najbliższym meczu z Cracovią pierwaszą opcją w ataku może być Traore. Reprezentant Burkina Faso nie jest typowym środkowym napastnikiem. Do tego nie przepracował on z Lechią pełnego okresu przygotowawczego, ale jak przekonuje gwiazda gdańskiego klubu, nie będzie to miało wpływu na jego formę.

- Fakt, że nie uczestniczyłem w obozach klubowych nie oznacza, że nie przygotowywałem się do czekających nas meczów wiosennych - zapewnia Traore. - Odbyłem pełny cykl przygotowawczy z reprezentacją Burkina Faso przed turniejem w Afryce, więc to czy trenowałem z Lechią czy z drużyną narodową nie czyni większej różnicy - dodaje.

Podczas samego turnieju Traore nie zagrał jednak ani minuty. Na przeszkodzie stanęły mu problemy z brakiem paszportu, później grę uniemożliwiła kontuzja ramienia. Przed turniejem piłkarz miał nadzieję, że uda mu się wypromować podczas imprezy w taki sposób, że zgłosi po niego jakiś zagraniczny klub. Brak gry sprawił, że jego szanse na wyjazd z Gdańska jeszcze tej zimy spadły niemal do zera.



- Nie zastanawiam się już nad tym. Teraz najważniejsza jest dla mnie gra dla Lechii. Z tą myślą podchodzę do treningów i koncentruję się przede wszystkim na najbliższym meczu z Cracovią. Teraz tylko to się dla mnie liczy. Nie zaprzątam sobie głowy tym, co będzie w przyszłości - podkreśla Traore.