Lechia Gdańsk przed meczem z Cracovią. Remis nie zadowoli nikogo

Pierwsze spotkania rundy wiosennej to często piłkarskie szachy kończące się bezbramkowym remisem. W sobotę taki wynik absolutnie nie urządzi ani Lechii Gdańsk ani Cracovii.
Obu drużynom w rundzie wiosennej przyświecać będzie jeden nadrzędny cel - utrzymanie w ekstraklasie. Przed sobotnim spotkaniem sytuacja gdańszczan i krakowian nie wygląda różowo.

"Pasy" niemal ugrzęzły na dnie tabeli (ostatnie Zagłębie Lubin wyprzedzają zaledwie o punkt), Lechia zaś nad strefą spadkową ma tylko trzy punkty zapasu. I choć brzmi to jak wyświechtany komunał, oba zespoły w sobotę interesować będzie wyłącznie zwycięstwo. Sęk w tym, że zarówno w Gdańsku, jak i pod Wawelem brakuje wykonawców, by ambitne założenie zdobycia trzech punktów przekuć w czyn. Bo oprócz wspólnoty celu Cracovię i Lechię łączy jeszcze jedno - chroniczne problemy z napastnikami. I o ile biało-zieloni piłkarzy, którzy (teoretycznie) powinni zdobywać bramki mają pod dostatkiem, o tyle siła ataku "Pasów" jest praktycznie równa zeru. Po odejściu Andrzeja Niedzielana trener Dariusz Pasieka został w zasadzie z jednym napastnikiem. Samotnym białym żaglem w ataku Cracovii jest chimeryczny Koen van der Biezen, który w 13 meczach jesienią strzelił jednego gola - na wagę zwycięstwa w derbach Krakowa z Wisłą. W odwodzie pozostaje co prawda Bartłomiej Dudzic, jednak jego pojawienie się na boisku w meczu z Lechią jest mało prawdopodobne. Przeciwko gdańszczanom na pewno nie zagra najlepszy strzelec "Pasów" w rundzie jesiennej Alexandru Suvorov (dwa gole), który pod koniec stycznia przeszedł operację kostki i czeka go wielotygodniowa rehabilitacja. Ostatnią deską ratunku dla Pasieki może być transfer "last minute" w osobie Deivydasa Matuleviviusa, ale Litwin dopiero od czwartku trenuje z Cracovią i nie wiadomo, czy klub zdąży go zakontraktować jeszcze przed sobotnim meczem. Wszystko wskazuje więc na to, że jedynym nowym piłkarzem Cracovii, który zagra przeciwko Lechii będzie Marcin Budziński. Drugi z nowych nabytków Sebastian Szałachowski musi pauzować za cztery żółte kartki. - Grałem w Arce Gdynia, więc występ z Lechią będzie dla mnie szczególny - podkreśla Budziński, który jako zawodnik Arki jeszcze z gdańszczanami nie wygrał. - Od tego meczu zależy, jak wejdziemy w sezon. Jeśli "odpalimy", to będzie to poważny krok do przodu. Dlatego w meczu z Lechią damy z siebie wszystko - przekonuje pomocnik Cracovii.



Podobna mobilizacja przed sobotnim spotkaniem panuje w ekipie biało-zielonych. Piłkarze Lechii już w czwartek wyjechali z Gdańska, by w piątek w Gutowie w spokoju przygotować się do potyczki z Cracovią. Tam będą mogli zapoznać się z analizą gry rywali, którą na podstawie obserwacji przeciwników podczas pobytu w Turcji wykonał drugi trener Lechii Tomasz Borkowski. Miejsce w autobusie do Krakowa znalazł Piotr Grzelczak, który dopiero w środę po raz pierwszy trenował z Lechią. Trudno zatem podejrzewać, by trener Paweł Janas postawił na Grzelczaka od początku spotkania. Miejsce na szpicy zajmie zatem najprawdopodobniej Piotr Wiśniewski lub Abdou Razack Traore. Szansę na debiut w biało-zielonej koszulce otrzyma za to Jakub Wilk, który na lewej obronie zastąpi pauzującego za kartki Vytautasa Andriuskeviciusa. Czerwona kartka pokazana w meczu z Polonią Warszawa wyklucza z kolei udział w meczu Tomasza Dawidowskiego.

Gdańszczanie w Krakowie będą musieli radzić sobie nie tylko bez dwóch wykluczonych za kartki zawodników. Zabraknie również kibiców Lechii, którzy nie będą mogli zasiąść na trybunach stadionu przy ulicy Kałuży. To efekt niepodpisania przez Stowarzyszenie Kibiców Lechii "Lwy Północy" porozumienia z Ekstraklasą S.A, które było warunkiem do przekazania fanom biało-zielonych biletów na sobotnie spotkanie.