Łukasz Surma z Lechii Gdańsk: Żona myśli, że przerzuciłem się na boks

- Dobrze, że w telewizji są transmisje z naszych meczów, bo moja żona widząc obrażenia powiedziałaby, że przerzuciłem się na boks albo kibice by pomyśleli, że byłem na jakieś hucznej imprezie - mówi kapitan Lechii Gdańsk Łukasz Surma, który spotkanie z Cracovią okupił kontuzją łuku brwiowego.
Gdańszczanie byli w spotkaniu z Cracovią niezwykle zdeterminowani, by sięgnąć po wygraną. Ofiarami ambicji zostali Surma i Luka Vucko, którzy walcząc o piłkę nieszczęśliwie zderzyli się głowami. Obu po spotkaniu założono szwy. - Śmieję się z tego, ale dobrze, że w telewizji są transmisje z naszych meczów, bo moja żona widząc obrażenia powiedziałaby, że przerzuciłem się na boks albo kibice by pomyśleli, że byłem na jakieś hucznej imprezie - mówi Surma na oficjalnej stronie internetowej Lechii. - Dobrze, że wszyscy widzieli, gdzie to się stało i w jakich okolicznościach. Mnie starsi zawodnicy kiedyś nauczyli, że na stół masażystów to się idzie w ostateczności - dodaje pomocnik.

Dla kapitana biało-zielonych to już nie pierwsza kontuzja tego typu. - Jesienią oberwałem w lewy łuk brwiowy, teraz rozwaliłem prawy. Gdy w przerwie sobotniego meczu zszedłem do szatni, miałem całą prawą stronę twarzy opuchniętą. Nasz masażysta mówił, bym nie patrzył w lustro, ale z ciekawości chciałem to zobaczyć. I muszę przyznać, że nie wyglądało to najlepiej - wspomina Surma. - A zderzenie z Vucką to był czysty przypadek. W piłce zdarzają się takie sytuacje. Najważniejsze, że poza zewnętrznymi obrażeniami, nic więcej nam się nie stało. Nie ma na szczęście żadnego wstrząśnienia mózgu ani żadnego złamania. Wierzę Robertowi Dominiakowi, że kość jarzmowa jest cała i teraz pozostaje mi czekać, aż opuchlizna i sinizna zejdą z mojej twarzy.

W piątek drużyna Lechii rozegra kolejny mecz w ekstraklasie. Tym razem przeciwnikiem będzie ŁKS, który ligę zainaugurował jeszcze gorzej niż gdańszczanie, bo od porażki 0:2 z Polonią Warszawa. Na tę chwilę łodzianie tracą do Lechii trzy punkty i z pewnością będą mocno zdeterminowani, by tę stratę szybko odrobić i wydostać się ze strefy spadkowej.

Pełną treść wywiadu z Łukaszem Surmą znajdziesz na oficjalnej stronie internetowej Lechii Gdańsk