T-Mobile Ekstraklasa. Lechia Gdańsk kontra banda "Świra"

Piłkarze Lechii zmierzą się w piątek na wyjeździe z ŁKS Łódź, czyli zespołem jakiego polska ekstraklasa jeszcze nie widziała. Gdyby określić jednym słowem to co działo się w ostatnich tygodniach w łódzkich klubie, "prowizorka" byłoby jednym z najdelikatniejszych.
Trener-menedżer Piotr Świerczewski (do protokołu jako szkoleniowiec wpisywany jest Andrzej Pyrdoł, ale to tylko fikcja) zebrał, a właściwie cały czas zbiera pospolite ruszenie, które ma uratować dla ŁKS ekstraklasę. Przed rundą wiosenną do zespołu dołączyli m.in. Grzegorz Bonin, Maciej Iwański, Seweryn Gancarczyk, Wojciech Łobodziński, Paweł Sasin, były piłkarz Lechii Łotysz Olegs Laizans, a także reprezentant Austrii (grał m.in. na Euro 2008 ) Ronald Gercaliu.

Jeśli dodać do tego zawodników, którzy grają w ŁKS od początku sezonu - Marek Saganowski, Marcin Mięciel, Marcin Adamski, Antoni Łukasiewicz, Robert Szczot czy Bogusław Wyparło - skład łodzian prezentuje się naprawdę ciekawie. Problem jest tylko jeden: drużyna jest kompletnie nieprzygotowana do sezonu. Łodzianie nie mieli żadnego zgrupowania, a jeszcze na tydzień przed pierwszym meczem ligowym w sparingu z Legią Warszawa zagrało niemal 40 piłkarzy!



- ŁKS to w tej chwili nie jest zespół, bądźmy poważni - mówi były piłkarz i trener Lechii Bogusław Kaczmarek. - W 65 minucie spotkania z Polonią większość piłkarzy ze zmęczenia umierała na boisku, a taki Iwański to miał piłkarską "padaczkę". Ten zespół fizycznie jest kompletnie nieprzygotowany do sezonu i Lechia z takim rywalem ma obowiązek wygrać - podkreśla Kaczmarek.

Lechia pojechała do Łodzi osłabiona brakiem kontuzjowanych Chorwatów Luki Vucko i Josipa Tadicia, do składu po kartkowej pauzie wracają za to Vytautas Andriuskevicius oraz Tomasz Dawidowski.