Kibice Arki Gdynia przepraszają młodych piłkarzy Lechii Gdańsk

- Szkoda, że skruchy ewidentnie brakuje u samych sprawców - mówi o przeprosinach Grzegorz Grzegorczyk, trener młodych piłkarzy Lechii Gdańsk napadniętych w połowie lutego przez kiboli Arki Gdynia
W trakcie sobotniego treningu młodych piłkarzy w sali Zespołu Szkół Energetycznych w Gdańsku przy ul. Reja 1, zjawili się przedstawiciele Stowarzyszenia Kibiców Gdyńskiej Arki. Zwrócili zawodnikom skradzione w Redzie szaliki, wręczyli słodycze oraz przygotowane specjalnie "na zgodę" koszulki z nadrukiem "Ponad podziałami. Rocznik 2004" i herbami obu drużyn.

- Dodatkowo przeznaczono drobną kwotę na turniejowy wyjazd obu roczników 2004 Arki i Lechii - relacjonuje trener młodych piłkarzy Lechii, Grzegorz Grzegorczyk. - Wizyta była zaskoczeniem, więc chłopcy początkowo byli trochę przestraszeni, ale potem wykazali zrozumienie. Wiedzą, że to co wydarzyło się w Redzie, nie jest regularnym zachowaniem prawdziwych kibiców.

Przypomnijmy - w niedzielę 12 lutego w ogólnopolskim turnieju halowym, który odbył się w Redzie, grały dzieci do lat dziewięciu. Lechia przyjechała z zespołem z rocznika 2004, a więc z drużyną siedmiolatków. Ok. godz. 16 do hali wtargnęło 12 dorosłych kiboli Arki, którzy rzucili się na młodziutkich piłkarzy. Niektórzy mieli na głowach kominiarki. Doskoczyli do siedmiolatków i zaczęli z nich zrywać wszystko, co biało-zielone: koszulki, szaliki, opaski. Trener młodych piłkarzy Lechii w tym momencie był akurat w szatni, w obronie dzieci natychmiast stanęli rodzice. Jeden z nich miał na sobie biało-zielony szalik. Nie chciał go oddać, więc dostał pięścią w twarz, a gdy upadł, inni napastnicy krzycząc "Arka Gdynia" zaczęli kopać go po plecach, głowie, ramionach. Po wszystkim wyszli z biało-zielonymi trofeami i zadowoleniem na twarzy, a pobity rodzic zakrwawiony został odwieziony do szpitala.



Chuliganów natychmiast potępiło Stowarzyszenie Kibiców Gdyńskiej Arki i prezydent Gdyni Wojciech Szczurek. Opracowano cykl warsztatów dla dzieci i gimnazjalistów "Kibicujemy razem", które mają uczyć tolerancji i szacunku dla odmienności. W ciągu pięciu dni od napaści w Redzie zatrzymano dziewięciu podejrzanych. Jeden odpowiada za przestępstwo rozboju i zastosowano w stosunku do niego tymczasowy areszt. Pozostała ósemka usłyszała zarzut udziału w bójce oraz pobiciu i pozostają pod dozorem policyjnym. Wszyscy są w wieku 20-26 lat. Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Wejherowie. Policja prowadzi dalsze czynności i apeluje o zgłaszanie się dalszych świadków dysponujących materiałem w postaci nagrań ze zdarzenia, choćby telefonem komórkowym. Młodzi piłkarze do dziś są pod opieką psychologa.

- Gest Stowarzyszenia Kibiców Gdyńskiej Arki był ważny, ale oni nie mieli z tym przecież nic wspólnego - komentuje trener Grzegorz Grzegorczyk. - Co prawda poinformowali, że koszty prezentów pokryli sprawcy lutowego zajścia, ale ja w to nie wierzę. Gdyby naprawdę odczuwali skruchę przyszliby i oficjalnie przeprosili, a tak widać, że jej ewidentnie brakuje.