Trener Korony Kielce Leszek Ojrzyński: To Lechia Gdańsk jest faworytem

Przed poniedziałkowym spotkaniem na PGE Arenie drużyny Korony Kielce i Lechii Gdańsk dzieli piłkarska przepaść. Kielczanie wygrali cztery mecze z rzędu i są w górze tabeli, Lechia z kolei wiosną jeszcze nie wygrała i broni się przed spadkiem z ekstraklasy. Jednak trener Korony Leszek Ojrzyński to w gospodarzach upatruje faworyta do zwycięstwa w poniedziałek
- Nie jesteśmy faworytami, bo po pierwsze - zagramy na wyjeździe, na nieznanym nam terenie, a po drugie - Lechia odnotowała zwyżkę formy. Strzeliła dwa gole Górnikowi, była bliska zwycięstwa i z pewnością będzie w poniedziałek równie mocno zdeterminowana jak my, aby odnieść zwycięstwo. Dlatego szanse obu drużyn oceniam równomiernie -mówi szkoleniowiec Korony w wywiadzie dla strony lechia.pl . Ojrzyński wielokrotnie powtarzał, że głównym celem Korony w tym sezonie to utrzymanie w ekstraklasie. Wydaje się, że cel ten został już zrealizowany w stu procentach. Czy zatem Korona będzie chciała powalczyć o coś więcej? - Trzeba być realistą, choć piłka nożna ma to do siebie, że potrafi być nieprzewidywalna. Wszystko jest możliwe, ale nie chcę składać żadnych deklaracji. Wszystko wyjaśni się w ostatnich dziewięciu kolejkach - wyjaśnia Ojrzyński.



Zmartwieniem trenera kielczan jest jednak stosunkowo wąska kadra, którą ma do dyspozycji. - Nie mamy szerokiego wyboru i każdy ubytek kadrowy spośród podstawowych zawodników, odbija się na jakości naszej gry. Tak zdarzyło się jesienią, gdy zanotowaliśmy trzy przegrane. Ale umieliśmy się z tego otrząsnąć. Przed wiosną też zdawałem sobie sprawę, że mała liczba graczy może stanowić pewien problem, dlatego pełna mobilizacja musiała nastąpić od razu, by jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie. Fajnie się nam wszystko na razie układa, ale dopiero w maju poznamy efekt finalny - podkreśla Ojrzyński. Niewykluczone, że kadra Korony wzbogaci się w przyszłym sezonie o... któregoś z graczy Lechii. - Jest paru zawodników, którzy pasowaliby do mojej koncepcji. I mogę powiedzieć, że bacznie monitoruję ich poczynania - przyznaje Ojrzyński, który zimą sprowadził już z Gdańska jednego piłkarza - Mateusza Łuczaka.