Jakub Kosecki z Lechii Gdańsk: Ciągnę grę zespołu? Nie pierwszy raz

- Zdążyłem się już do tego przyzwyczaić. Wszędzie tam, gdzie do tej pory grałem, odgrywałem rolę ?pociągowego?. Tak było w ŁKS-ie Łódź, choć później w Legii nie dostałem już odpowiedniej liczby minut na boisku - mówi Jakub Kosecki z Lechii Gdańsk.
Mimo że Kosecki strzelił obie bramki dla Lechii w przegranym 2:3 starciu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, to wcale nie był z tego zadowolony. - Przegraliśmy mecz, nie mam się z czego cieszyć. To, że strzeliłem dwie bramki, daje mi małą satysfakcję, bo daje to nadzieję, że się odblokowałem i tych goli na koniec sezonu będzie więcej. A dzięki moim trafieniom zdobędziemy więcej punktów, które są nam przecież bardzo potrzebne - mówi młody "Kosa" w wywiadzie udzielonym oficjalnej stronie klubu.

Czy zawodnik jest zdziwiony tym, że będąc jednym z najmłodszych w zespole "ciągnął" grę Lechii w spotkaniu z Podbeskidziem? - Nie, zdążyłem się już do tego przyzwyczaić. Wszędzie tam, gdzie do tej pory grałem, odgrywałem rolę "pociągowego". Tak było w ŁKS-ie Łódź, choć później w Legii nie dostałem już odpowiedniej liczby minut na boisku. Cieszę się, że w Gdańsku trener Paweł Janas na mnie postawił i dał mi szansę. Ja natomiast dam trenerowi od siebie to, co mam najlepsze - deklaruje.



Teraz Lechię czeka wyjazdowy mecz z GKS Bełchatów. Czy Kosecki obawia się piątkowego rywala? - Do każdego przeciwnika trzeba podejść z szacunkiem. Przede wszystkim rywale punktują, a to jest teraz najważniejsze. Pojedziemy tam jednak z dobrym nastawieniem, bo wiemy, na co nas stać. Wierzymy w swoje umiejętności i chcemy tam wygrać - podkreśla.

Pełną treść wywiadu z Jakubem Koseckim znajdziesz na oficjalnej stronie Lechii Gdańsk