Sport.pl

Właściciel Lechii Gdańsk Andrzej Kuchar: Wierzę w utrzymanie w ekstraklasie

Na cztery kolejki przed końcem sezonu Lechia Gdańsk ma tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową i nie może być pewna utrzymania w ekstraklasie. W to, że gdański zespół pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej wierzy właściciel Lechii Andrzej Kuchar
- Z każdym można wygrać i przegrać. Zwłaszcza w takiej lidze. Cały czas wierzę, że ten zespół stać na zdobycie kilku punktów, które dadzą utrzymanie - mówi Kuchar w wywiadzie udzielonym Przeglądowi Sportowemu.

Przed rozpoczęciem sezonu cele Lechii były jednak zupełnie inne. Drużyna miała walczyć o miejsca gwarantujące udział w europejskich pucharach. Tymczasem na finiszu ligi, biało-zieloni muszą bronić się przed spadkiem do I ligi. Co, zdaniem Kuchara, wpłynęło na tak słabą postawę zespołu? - Jest wiele spraw, które przyczyniły się do takich wyników. Popełniony został szereg błędów, w tym między innymi transferowych - uważa właściciel Lechii. - Trzeba zastanowić się również, czy w tak specyficznym środowisku jak Trójmiasto nie trzeba mocniej postawić na młodzież albo na piłkarzy bardziej utożsamiających się z Lechią. Jeden z działaczy Wisły mówił niedawno, że dla większości piłkarzy jego klubu mecz z Cracovią jest spotkaniem jak każde inne. Może i my mamy taki problem? - zastanawia się Kuchar.



A co z osobą trenera Pawła Janasa? Szkoleniowiec, który po Tomaszu Kafarskim i Rafale Ulatowskim miał odmienić Lechię w rundzie wiosennej w dziewięciu meczach zdobył tylko siedem punktów i nie wpłynął znacząco na poprawę gry i wyników biało-zielonych. - Jak na polskie realia to wybitny szkoleniowiec. I to nie tylko moja opinia, ale też środowiska gdańskiego. Ludzi, którzy widzą, jak na co dzień pracuje - zapewnia Kuchar. - Trener ma umowę do końca sezonu. Paweł jest człowiekiem honorowym. Wie, że po zakończeniu rozgrywek trzeba będzie usiąść do rozmów z zarządem i zastanowić się wspólnie, co dalej. Od trenera w polskich realiach wiele zależy. Jeśli "ogarnia" zespół i dostanie dość czasu, żeby spokojnie popracować, poznać zespół, drużyna może grać dobrze. Jeśli nie, będzie marazm. Nawet z tym samym materiałem ludzkim. Doskonałym przykładem jest Lechia. W zeszłym sezonie do końca biliśmy się o puchary, dziś bronimy się przed spadkiem. A drużyna personalnie nie jest gorsza - wyjaśnia główny inwestor gdańskiej drużyny.

Pełna treść wywiadu z Andrzejem Kucharem na stronach Przeglądu Sportowego

Więcej o: