Łukasz Madej ze Śląska Wrocław: Remis z Lechią Gdańsk? Cieszymy się

- Biorąc pod uwagę, że już po kwadransie musieliśmy grać w dziesiątkę, to na pewno cieszymy się z remisu. Ale ponieważ strzeliliśmy gola i mogliśmy dowieźć zwycięstwo do końca, to już niekoniecznie - mówił po zakończonym 1:1 meczu z Lechią Gdańsk pomocnik Śląska Wrocław Łukasz Madej.
Czy punkt ze Śląskiem to dla Lechii strata dwóch czy zysk jednego oczka?Sportowe Trójmiasto na Facebooku! Plus jeden? »


Madej podkreślał po spotkaniu, że mecz ustawiła czerwona kartka dla Tadeusza Sochy już w 14. minucie meczu. Zawodnik został nią ukarany za taktyczny faul na Jakubie Wilku, który wychodził na czystą pozycję strzelecką. - Ta czerwona kartka szybko pokrzyżowała nam szyki. Czy była zasłużona? Nie chcę oceniać. Tedusz mówił, że najpierw trafił w piłkę, a potem w nogi przeciwnika - powiedział Madej portalowi ekstraklasa.net. - Z remisu jednak się cieszymy. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że już po kwadransie musieliśmy grać w dziesiątkę. Ale ponieważ strzeliliśmy gola i mogliśmy dowieźć zwycięstwo do końca, to już niekoniecznie - podkreślił pomocnik.

Śląsk remisując z Lechią nie zdołał wykorzystać szansy na dogonienie Legii Warszawa, lidera tabeli. Warszawianie przegrali bowiem u siebie z Lechem Poznań 0:1 i byli dla Śląska na wyciągnięcie ręki. Wrocławianie szansy nie wykorzystali, ale wciąż pozostają w walce o tytuł. - Świadczy to tylko o tym, że mamy wyrównaną ligę. Czy to dobrze? Zależy jak na to patrzeć. Nie ma takiego zespołu, który leje wszystkich po 4:0. Ostatni był taki kilka lat temu - Wisła Kraków za czasów Henryka Kasperczaka. Ale nie mówmy o słabej lidze, skoro dwie drużyny doszły do 1/16 Ligi Europejskiej, a np. my graliśmy w ostatniej rundzie przed jej fazą grupową - podkreślał Madej.