Sport.pl

Nie ma chętnych na kupno Lechii Gdańsk. "Andrzej Kuchar ma coś do ukrycia"

Blisko 11 milionów zł. Na tyle swój pakiet akcji wycenił większościowy udziałowiec Lechii Gdańsk Andrzej Kuchar. Do tego dochodzą warte drugie tyle wierzytelności Lechii wobec Kuchara. Nic zatem dziwnego, że próżno szukać chętnych, którzy wydadzą ponad 20 milionów zł na kupno gdańskiego klubu
Gdy Kuchar stał się w 2009 roku głównym udziałowcem Lechii, snuł wizje stworzenia z Lechii klubu o uznanej klasie europejskiej - z wysokim budżetem, świetnymi piłkarzami, pięknym stadionem, a co najważniejsze interesem, który będzie przynosił zyski. Tymczasem po trzech latach Lechia jest co najwyżej ligowym średniakiem, nie poradziła sobie z zarządzaniem PGE Areną i zamiast zysków generuje straty. Nic więc dziwnego, że główny udziałowiec chce sprzedać swój pakiet akcji, jednak za zaproponowaną cenę trudno oczekiwać, by znalazł się ktoś chętny. - Jest świadomy, że za taką cenę nie będzie chętnych na te akcje, to zwrócił się do miasta. Prezydentowi Adamowiczowi zależy na tym, żeby mieć klub w ekstraklasie, bo to promocja dla miasta. Osobiście jednak nie sądzę, aby starania pana Kuchara zakończyły się powodzeniem. Przy obecnych planach inwestycyjnych miasto nie będzie wydawało publicznych pieniędzy bez żadnych gwarancji, że to będzie inwestycja dochodowa - mówi profesor Henryk Ćwikliński z Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Gdańskiego w rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim. - Cena na pewno jest wygórowana i Kuchar prawdopodobnie będzie musiał mocno ją obniżyć, aby mieć szanse powodzenia. To dziwne, że za tak duże pieniądze chce sprzedać zadłużony towar. Przypuszczam, że nie będzie wyścigu o kupno Lechii. Nawet gdyby znalazła się spółka, która uznałaby, że mocne zaangażowanie w gdański klub to byłaby dobra inwestycja, to i tak poczeka, aż Kuchar mocno zejdzie z ceny - dodaje.

Kto wykupi Lechię z rąk Andrzeja Kuchara? oceń na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »


Dodatkowo szanse na powodzenie transakcji na linii miasto Gdańsk - Kuchar maleją ze względu na fakt, że miasto nie może dokonać audytu, w celu sprawdzenia kondycji finansowej spółki. - To świadczy, że Andrzej Kuchar ma coś do ukrycia i to tylko pogarsza jego wiarygodność - przekonuje Ćwikliński.

Cały materiał znajdziesz na stronach Dziennika Bałtyckiego

Więcej o: