Andreu, Ricardinho, Grzegorz Rasiak, Jarosław Bieniuk - jak zagrali nowi piłkarze Lechii w sparingu ze Stomilem Olsztyn

W sparingowym meczu Lechii Gdańsk ze Stomilem Olsztyn (wygrana 3:1) zaprezentowali się wszyscy nowi zawodnicy biało-zielonych. Najlepiej wypadli Andreu i Grzegorz Rasiak, najsłabiej Brazylijczyk Ricardinho.
Andreu jako jedyny obok bramkarza Sebastiana Małkowskiego i Sebastiana Madery zagrał pełne 90 minut, pozostała trójka zagrała po 45 minuty. Oto jak według trojmiasto.sport.pl wypadli nowi zawodnicy Lechii.

Andreu - typowy defensywny pomocnik, który bardzo rzadko przekracza linię środkową boiska. Operuje głównie na swojej połowie lub w kole środkowym, najwięcej uwagi poświęca na destrukcję. Gra mało prostopadłych piłek do przodu, raczej zagrywa do boku i do tyłu. Ale ma jeden wielki atut: praktycznie nie traci piłek. Podanie do niego to pewność, że zespół utrzyma się przy futbolówce. Wnosi do gry ogromny spokój, nawet kiedy ma na plecach rywala nie ma mowy o panice. Poprawny w destrukcji, choć po dobrym odbiorze przydało by się szybsze uruchomienie akcji ofensywnej. To może być dla Lechii bardzo pożyteczny zawodnik, pytanie czy w pierwszej jedenastce będzie miejsce dla dwóch bardzo podobnych zawodników: Andreu i Łukasza Surmy. Na razie obaj grają obok siebie, ale to wariant chyba zbyt defensywny. Przy jednym ofensywnym pomocniku potrzeba zawodnika o charakterystyce "50 na 50", np. Mateusza Machaja. W tej chwili trudno powiedzieć na jaki wariant zdecyduje się trener Bogusław Kaczmarek.

Ricardinho - widać, że jest z zespołem od niedawna i nie do końca rozumie się z kolegami. Grał na prawej stronie z jedynym piłkarzem, z którym może się swobodnie porozumieć, czyli Deleu, ale to nie wiele pomogło. Błysnął tylko raz kiedy rozegrał ładną akcję z Marko Bajiciem, oddał też jeden niegroźny strzał na bramkę. Zanim pokaże pełnię możliwości musi jeszcze minąć trochę czasu.

Jarosław Bieniuk - w dotychczasowych sparingach gra obronna zespołu pozostawia sporo do życzenia, niezbyt pewnym punktem defensywy był też Bieniuk. Ale w meczu ze Stomilem, kiedy miał obok siebie Maderę, starego kumpla z Widzewa Łodź, wielkich błędów nie popełnił. Inna sprawa, że w drugiej połowie rywal praktycznie nie atakował. Bieniuk właściwie tylko raz miał okazję do prawdziwej interwencji w polu karnym, poza tym miał raczej spokojne 45 minut. Podobnie jak Ricardinho ma jeszcze czas, żeby na dobre wdrożyć się do zespołu tym bardziej, że na inaugurację ligi będzie pauzował za czerwoną kartkę jeszcze z poprzedniego sezonu.

Grzegorz Rasiak - zagrał do tej pory w czterech sparingach, zdobył dwa gole. Jeśli średnią pół gola na mecz utrzyma w lidze, jego transfer będzie strzałem w "10". W sparingu ze Stomilem Rasiak potwierdził swoje znane walory. Potrafi przyjąć piłkę pod kryciem i odegrać do kolegi wbiegającego środkiem pola lub na skrzydło, świetnie wychodzi do prostopadłych piłek, wie również jak zachować się w tłoku, kiedy bezpańskie piłki niemal zawsze trafiają pod jego nogi. Napastnik Lechii ma również bardzo dobrą technikę użytkową, o czym nie zawsze pamiętają lub po prostu nie wiedzą internetowi prześmiewcy, uważający Rasiaka za piłkarza "drewnianego". Daj Boże zdrowie każdemu polskiemu zawodnikowi taką technikę jaką posiada Rasiak. Może czasami wygląda na boisku trochę nieporadnie, może jego ruchy nie są zbyt elastyczne, ale umiejętności odmówić mu nie sposób.

A Twoim zdaniem, który transfer Lechii jest najbardziej trafiony? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »


Więcej o: