Najlepszy strzelec Helsingborgs IF, rywala Śląska w drodze do Ligi Mistrzów, miał grać... w Lechii Gdańsk

Alfred Finnbogasson to w tym sezonie najlepszy strzelec szwedzkiego Helsingborga, rywala Śląska w III rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Dwa lata temu Islandczyk był jedną nogą w Lechii. W transferze do Gdańska w głównej mierze przeszkodził... system rozgrywek ligowych na Islandii.
Po słabym starcie sezonu 2010/11 (remisy 0:0 z Ruchem Chorzów i 1:1 z Polonią Bytom) Lechia na gwałt potrzebowała bramkostrzelnego napastnika, który rozrusza niemrawą ofensywę zespołu. Wybór gdańskiego klubu padł na 21-letniego wówczas Finnbogasona. Islandczyk był wówczas najbardziej obiecującym napastnikiem w swoim kraju, liderem tabeli strzelców tamtejszej ligi oraz gwiazdą reprezentacji młodzieżowej. Miał również za sobą debiut w seniorskiej kadrze.

Trener Kafarski bardzo chciał Finnbogasona w Lechii, był nawet na Islandii aby porozmawiać z zawodnikiem, oglądał również mecz z jego udziałem. Młody Islandczyk wyraził chęć przejścia do Lechii, a ponieważ cena jaką podyktował jego ówczesny klub Breidablik - ok. 100 tys. euro - nie była zaporowa, wszystko wskazywało na to, że Finnbogason zostanie piłkarzem Lechii.

Był tylko jeden problem: Breidablik walczyło o mistrzostwo kraju (w Islandii gra się systemem wiosna - jesień i liga islandzka właśnie finiszowała) i kierownictwo klubu nie wyobrażało sobie aby w decydujących meczach zabrakło najlepszego strzelca zespołu. Z kolei Lechia chciała piłkarza natychmiast, gdyż sezon w Polsce już trwał, a okienko transferowe dobiegało końca. Ostatecznie sam Finnbogason zadecydował, że chce pomóc swojemu klubowi w walce o mistrzostwo, ale po zakończeniu sezonu był otwarty na transfer do gdańskiego klubu.

Przydałby się dziś w Lechii, prawda? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »


Lechia odłożyła więc sprawę na później, ale ostatecznie tuż przed zakończeniem okienka transferowego zatrudniła dwóch innych napastników - Bedi Buvala i Aleksandra Sazankowa. Biorąc pod uwagę wyczyny tych piłkarzy w biało-zielonych barwach (Buval w sezonie 2010/11 zdobył tylko trzy gole i szybko pożegnał się z Gdańskiem, Sazankow od dwóch lat częściej się leczy niż gra), widać, że trenerowi Kafarskiemu i kierownictwu klubu przy transferze Finnbogasona trochę zabrakło wówczas cierpliwości, a może determinacji.

Młody napastnik został więc w Breidablik, poprowadził swój klub do pierwszego w historii mistrzostwa Islandii, a kilka tygodni później przeniósł się do belgijskiego Lokeren. Tam radził sobie średnio (w sumie w 22 ligowych meczach zdobył 4 gole) i na początku marca został wypożyczony na pół roku właśnie do Helsingborga. Tam znów przypomniał sobie jak się strzela bramki - w 16 meczach zdobył ich dziesięć i w klasyfikacji najlepszych snajperów ligi szwedzkiej zajmuje obecnie 3. miejsce (za Warisem Majeedem z Hacken - 14 goli oraz Viktorem Prodellem z Atvidabergs FF- 12). Teraz postraszy bramkarza i obrońców Śląska (pierwszy mecz w środę o godz. 20.45 we Wrocławiu).

Zobacz jak strzela bramki Finnbogason