Lechia Gdańsk zaczyna sezon. Lechia to chleb, nie igrzyska

Po katastrofalnym sezonie pełnym policzków i rozczarowań, czekają nas rozgrywki pełne nadziei. Czy mocno zmieniona Lechia Gdańsk stanie się klubem czołówki ekstraklasy, który porywającą grą przyciągnie tłumy na PGE Arenę?
Piłkarze Lechii, meczem z Polonią Warszawa (godz. 18.30 na PGE Arenie), rozpoczną w poniedziałek nowy sezon ekstraklasy, na który w Gdańsku czekamy z dużymi nadziejami i chęcią odbicia się od dna. Poprzednie rozgrywki były bowiem tragiczne, pełne upokorzeń i niewiele zabrakło, aby piękna PGE Arena zamiast spotkań ekstraklasy gościła rozgrywki I ligi.

Wybudowany za ok. 750 mln zł stadion w Gdańsku był nie tylko polską wizytówką podczas Euro 2012, ale też magnesem, który w poprzednim sezonie ligowym przyciągał widzów na mecze Lechii. Co prawda PGE Arena ani razu nie zapełniła się do ostatniego miejsca, ale Lechia i tak miała drugą frekwencję w ekstraklasie. Co jak na zespół, który grał fatalnie i ledwo uratował się przed spadkiem, jest wynikiem genialnym. W poprzednim sezonie mecze w Gdańsku oglądało średnio 17102 widzów. Lepszą średnią miała tylko Legia Warszawa - 20930.

Ale dopiero nowy sezonem będzie rokiem prawdy. W nim kibiców na stadion ma ściągać już nie tylko magia PGE Areny, która naturalnie mija, ale przede wszystkim dobrze grająca drużyna.

- Ten stadion jest magiczny, najpiękniejszy w Europie, i liczę, że moja drużyna zrobi wszystko, aby go zapełnić. Bo nie ukrywajmy - nic tak nie przyciągnie ludzi, jak zespół walczący, a do tego najlepiej wygrywający - mówi Bogusław Kaczmarek, nowy-stary trener Lechii, który wrócił do pracy w Gdańsku po 20 latach. - Już wcześniej kupiłem mieszkanie dwa kilometry od PGE Areny i nie chciałem się nigdzie ruszać. Teraz dostałem szansę i chcę tu zostać do końca trenerskiego żywota. Wiem, że mogę się przydać, myślę, że jestem w stanie przeprowadzić Lechię przez trudny okres.

Kaczmarek podkreśla, że Lechia to symbol wykraczający daleko poza sport. To część Gdańska. I to chce też zaszczepić u swoich piłkarzy. Wierzy, że walcząca z sercem drużyna sprowadzi tłumy na PGE Arenę. - OK, nie zawsze będziemy wygrywać, ale marzy mi się, że nawet po przegranym meczu kibice - zadowoleni z naszej gry i walki - będą nas żegnać brawami, a o meczu w Gdańsku będzie się rozprawiało jeszcze przez kilka dni - podkreśla Kaczmarek.

- Muszę przyznać, że w ubiegłym sezonie na PGE Arenie nie czuliśmy się jak u siebie w domu. To było dla nas zupełnie nowe środowisko. Wierzę, że w drugim roku występów będziemy na nim lepiej funkcjonować i to będzie nasza twierdza, tak jak wcześniej był nią stadion przy Traugutta - dodaje kapitan Lechii Łukasz Surma.

Czy stadion w Gdańsku będzie się zapełniał na każdym meczu Lechii, czy przy okazji spotkań biało-zielonych PGE Arena - tak jak zakładano w trakcie jej budowy - będzie miejscem regularnych spotkań towarzyskich czy biznesowych? W klubie i mieście bardzo na to liczą. Wrześniowy koncert Jennifer Lopez czy potem innych gwiazd na PGE Arenie należy bowiem traktować jak igrzyska. Chlebem mają być mecze Lechii, która w najbliższym sezonie chce odbudować swoją markę nie tylko w kraju, ale i samym Gdańsku. - Na boisku musi być widać tożsamość Lechii, jej związanie z regionem. Lechia to nie tramwaj, do którego dziś wsiadam, a za kilka lat wysiądę i tyle. Dotyczy to wszystkich piłkarzy, którzy tu grają. Oni muszą to wiedzieć - dodaje Kaczmarek.

Twoje prognozy na nowy sezon Lechii w Ekstraklasie? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »