Gdański desant w Lechu Poznań. Trzech byłych lechistów i gdańszczanin z Arki Gdynia

W niedzielnym meczu Lechia Gdańsk - Lech Poznań w barwach gości zagrać może czterech byłych piłkarzy trójmiejskich klubów: Łukasz Trałka, Hubert Wołąkiewicz, Jakub Wilk oraz Rafał Murawski. Trzej pierwsi to byli lechiści. Spotkanie na PGE Arenie rozpocznie się o godz. 17, relacja na trojmiasto.sport.pl.
Najdłużej grał w Gdańsku Wołąkiewicz, który przed sezonem 2007/08 przeszedł do II-ligowej wówczas Lechii z Amiki Wronki. Od początku stał się pierwszoplanową postacią zespołu, awansował z nim do ekstraklasy, gdzie wciąż robił błyskawiczne postępy. Doczekał się nawet powołania do reprezentacji Polski, w której debiutował w 2010 r. w meczu z Ekwadorem. Niedługo potem w niejasnych okolicznościach przeniósł się do Lecha, a sposób w jaki to zrobił wręcz rozwścieczył kibiców Lechii. Wołąkiewicz w trakcie negocjacji przedłużenia kontraktu wciąż podwyższał swoje oczekiwania i dawał nadzieję, że zostanie w Lechii, a równocześnie był już praktycznie dogadany z Lechem i wiedział, że na początku 2011 roku tam się przyniesie. Za tę dziwną grę na dwa fronty został nazwany przez kibiców "Pinokio", a podczas każdego występu w Gdańsku witany jest głośnymi gwizdami, a nawet wyzwiskami.

Bardzo podobnie, choć z innym finałem, toczyły się w Lechii losy Trałki. Trafił on do gdańskiego klubu w połowie sezonu 2007/08 i walnie przyczynił się do awansu biało-zielonych do ekstraklasy. Tu wciąż spisywał się świetnie co zaowocowało powołaniem do reprezentacji Polski, które wysłał mu Leo Beenhakker (debiutował w meczu z Serbią). Po rundzie jesiennej Trałka przeniósł się jednak do Polonii Warszawa, na czym Lechia zarobiła 300 tys. zł (plus Krzysztof Bąk, który powędrował w odwrotną stronę). Od tego sezonu Trałka gra w Lechu, ale pobyt w Lechii wciąż wspomina z sentymentem. Również kibice biało-zielonych, w odróżnieniu do Wołąkiewicza, raczej witają go na gdańskim stadionie brawami.

Największą owację dostanie jednak pewnie Wilk. Wypożyczony z Lecha na rundę wiosenną poprzedniego sezonu piłkarz początki w Lechii miał trudne, ale finisz piorunujący. Początkowo grał jako lewy obrońca i spisywał się słabo. Dopiero pod koniec sezonu trener Paweł Janas przesunął go do przodu, co wyszło na korzyść zarówno jemu, jak i całemu zespołowi. Wilk zdobył dwie niezwykle ważne bramki (w zremisowanym 1:1 meczu ze Śląskiem Wrocław i wygranym 1:0 spotkaniu z Legią Warszawa) czym walnie przyczynił się do utrzymania Lechii w ekstraklasie. Po sezonie wrócił do Lecha i choć gdański klub próbował go wykupić, Wilk jednak pozostał w Poznaniu.

Z Trójmiastem mocno związany jest również Murawski. Wychował się w dzielnicy Chełm, jest wychowankiem MRKS Gdańsk, potem był piłkarzem Gedanii, a na szerokie wody wypłynął w Arce Gdynia. Stamtąd przeniósł się do Amiki Wronki, która potem stała się Lechem. Tu, nie licząc epizodu w Rubinie Kazań, gra do dziś. Zawsze lubi wracać do Gdańska, gdyż tu cały czas mieszka jego rodzina.

Co by było, gdyby cała czwórka grała dziś w Lechii? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »