Sport.pl

Bramkarz Lechii Gdańsk Bartosz Kaniecki: Płynę z falami Bałtyku, teraz jestem na wznoszącej

W wygranym 2:0 meczu z Lechem Poznań w bramce Lechii Gdańsk zadebiutował Bartosz Kaniecki. - Już w połowie tygodnia dowiedziałem się, że mogę zagrać w tym meczu, cieszę się, że w debiucie wypadłem na zero z tyłu - zaznaczył bramkarz biało-zielonych.
Kaniecki jeszcze kilka tygodni temu był na wylocie z Lechii (wcześniej był wypożyczony do II-ligowego Bałtyku Gdynia). Wszystko zmieniła kontuzja Sebastiana Małkowskiego. Kaniecki znów stał się potrzebny, a na debiut w barwach Lechii nie musiał czekać długo.

- Nie miałem w tym meczu zbyt dużo pracy, zadbali o to koledzy z obrony. Zrobiła się u nas w defensywie mała filia Widzewa Łódź [z tego klubu oprócz Kanieckiego przyszli do Lechii Sebastian Madera oraz Jarosław Bieniuk]. Znamy się nie od dziś i to na pewno nam pomaga. Ale trzeba zaznaczyć, że dziś cały zespół grał wzorowo w defensywie i to głównie dzięki temu zakończyliśmy mecz bez straty gola - podkreślił Kaniecki.

A jak tłumaczy swój ciężki los w Lechii?

- Mój tata powiedział, że jestem teraz w miejscu, którym trzeba płynąć z falami Bałtyku [śmiech]. Przez ostatnie miesiące byłem pod wodą, teraz jestem na fali wznoszącej. Długo czekałem na kolejny mecz w ekstraklasie [poprzednie spotkanie rozegrał 29 maja 2011]. Mam nadzieję, że teraz na następny występ nie będę czekać tak długo i zagram w kolejnym spotkaniu - zaznaczył Kaniecki.

Więcej o: