Sport.pl

Co czeka Sebastiana Małkowskiego po wyleczeniu kontuzji? Ławka rezerwowych, czy pierwszy skład Lechii Gdańsk?

Po niedzielnym meczu ze Śląskiem Wrocław w Lechii Gdańsk nie ma już bramkarza bez wpuszczonego gola. Czy trener Bogusław Kaczmarek stracił pewniaka między słupkami bramki biało-zielonych i musi z utęsknieniem wypatrywać powrotu Sebastiana Małkowskiego?
W spotkaniu ze Śląskiem w bramce Lechii po raz kolejny stanął Bartosz Kaniecki, który w poprzednich meczach biało-zielonych był pewnym punktem zespołu (przeciwko Lechowi Poznań i Jagiellonii Białystok nie puścił bramki). Szkoleniowiec Lechii sugerował nawet, że Kaniecki w perspektywie czasu mógłby ponownie otrzymać szansę występu w reprezentacji Polski (jeszcze jako piłkarz Widzewa Łódź Kaniecki w grudniu 2010 dostał powołanie od ówczesnego selekcjonera kadry Franciszka Smudy, ale w meczu reprezentacji nie zagrał). Po spotkaniu ze Śląskiem uchylone Kanieckiemu przez "Bobo" drzwi do drużyny Waldemara Fornalika dość szczelnie się zamknęły.

Nie chodzi nawet o to, że Kaniecki trzykrotnie musiał wyjmować piłkę z siatki. Ważne jest, że przy bramkach, które Lechia straciła w niedzielę, bramkarz biało-zielonych mógł jednak zachować się lepiej. Szczególnie przy trzecim golu, zdobytym przez Roka Elsnera. Przy dośrodkowaniu Przemysława Kaźmierczaka Kaniecki wyszedł z bramki, po czym stanął jak zamurowany patrząc, jak piłka spada na głowę pomocnika wrocławian, by po chwili zatrzepotać w bramce gdańskiej drużyny. - To był mój błąd. Może niepotrzebnie ruszyłem z bramki? - zastanawiał się po meczu golkiper Lechii.

Przy dwóch bramkach Sebastiana Mili, choć kapitanowi Śląska wydatnie pomogło szczęście, a właściwie dwa rykoszety, również można odnieść wrażenie, że Kaniecki byłby w stanie uchronić biało-zielonych od straty co najmniej jednej z tych bramek.

Jednak nie tylko zachowanie bramkarza Lechii przy straconych golach przekłada się na jego przeciętną ocenę za mecz ze Śląskiem. Warto wspomnieć o sytuacji, w której Kaniecki "odważnie" wyszedł dwiema nogami do przodu, chcąc powstrzymać Piotra Ćwielonga. Szczęście Kanieckiego, że nie trafił w nogę piłkarza Śląska, bo arbiter Tomasz Musiał za taki atak z pewnością podyktowałby rzut karny dla Śląska, zaś samego bramkarza odesłał do szatni z czerwoną kartką. Z drugiej strony, dzięki temu zdołał zapobiec stracie gola przez gdański zespół. Największy zarzut można mieć za to o grę nogami Kanieckiego i jego wykopy piłki w pole, które w niedzielnym meczu wołały wprost o pomstę do nieba.

Czy słabszy występ Kanieckiego oznacza, że w Lechii nie ma już pewniaka w bramce? Ciężko po jednym meczu o takie stwierdzenie. Można więc niemal w ciemno zakładać, że trener Kaczmarek w meczu przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała ponownie postawi na tego zawodnika. Tym bardziej, że bramkarz biało-zielonych w dotychczasowych meczach ewidentnego "babola" nie popełnił.

Nie ulega wątpliwości, że "Bobo" nie ma jednak komfortowej sytuacji przy obsadzie pozycji bramkarza. Wciąż bowiem do gry zdolny nie jest podstawowy golkiper Lechii Sebastian Małkowski. Małkowski przeszedł już operację wiązadeł krzyżowych (kontuzji doznał w meczu Pucharu Polski z Bogdanką Łęczna) i powoli odzyskuje sprawność. Gdański bramkarz odstawił już kule i przechodzi rehabilitację pod kierunkiem specjalistów z poznańskiej kliniki Rehasport, która ma w Gdańsku swój oddział. - Jesteśmy na dobrej drodze, by przywrócić Sebastianowi pełen zakres ruchu - tłumaczy Łukasz Szczęsny, fizjoterapeuta z Rehasport. - Na tym etapie odtwarzamy siłę mięśniową i za jakiś czas będziemy wprowadzali ćwiczenia funkcjonalne, które będą przygotowywać go do odzyskania pełnej sprawności - dodaje Szczęsny.

- Mam zajęcia trzy razy w tygodniu, od godziny do dwóch, W tym czasie rehabilitanci Rehasport przygotowują do kolejnych etapów pracy, której wykonanie umożliwi nam powrót na boisko. Dodatkowo dwa razy w tygodniu jestem w klubie, gdzie trenuję na siłowni pod okiem trenera Roberta Dominiaka, pracując nad mięśniami górnych partii ciała i mięśni brzucha - wyjaśnia Małkowski. - Mam nadzieję, że już w styczniu wrócę do normalnych treningów - dodaje bramkarz Lechii. Jeśli Małkowski w pełni przejdzie okres przygotowawczy do rundy wiosennej, być może w 2013 roku to on będzie podstawowym golkiperem biało-zielonych. Choć Kaniecki i Michał Buchalik tego miejsca bez walki nie oddadzą.

Więcej o:
Skomentuj:
Co czeka Sebastiana Małkowskiego po wyleczeniu kontuzji? Ławka rezerwowych, czy pierwszy skład Lechii Gdańsk?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX