Sport.pl

Od 2:0 do 2:3. Dla Lechii Gdańsk takie horrory to żadna nowość [WIDEO]

- Nie pamiętam w swojej karierze takiego meczu, żeby przegrać prowadząc 2:0 - mówił po przegranym 2:3 meczu ze Śląskiem Wrocław kapitan Lechii Łukasz Surma. Dla biało-zielonych takie mecze to jednak żadna nowość, a co więcej, w jednym z nich Surma zagrał przez 90 minut
W meczu ze Śląskiem gdańszczanie przez godzinę prowadzili z wrocławskim zespołem 2:0 i wydawało się, że mistrzowie Polski będą musieli w Gdańsku przełknąć po raz kolejny w tym sezonie gorycz wyjazdowej porażki. Tymczasem 10 minut wystarczyło, by dwukrotnie Sebastian Mila oraz Rok Elsner zdobyli trzy bramki i odwrócili losy spotkania na niekorzyść Lechii.

W podobnej sytuacji biało-zieloni znaleźli się w marcu 2010. W 22. kolejce gdańszczanie gościli Legię Warszawa. Otwarcie spotkania zespół prowadzony wówczas przez Tomasza Kafarskiego miał świetne. Już po 30 sekundach od rozpoczęcia Jana Muchę sprytnym strzałem pokonał Paweł Nowak, a 10 minut później rezultat podwyższył Hubert Wołąkiewicz wykorzystując rzut karny. Po ostrym początku piłkarze Lechii coraz bardziej opadali z sił, kompletnie oddając inicjatywę zespołowi z Warszawy. Jeszcze w pierwszej połowie kontaktowego gola zdobył Maciej Rybus, a dzieła zniszczenia legioniści dopełnili w drugich 45 minutach. Najpierw z rzutu wolnego po fatalnym błędzie Pawła Kapsy do remisu doprowadził Tomasz Kiełbowicz, a na nieco ponad 10 minut przed końcem spotkania wynik ustalił strzałem głową Inaki Astiz. W tym spotkaniu Surma zagrał 90 minut.

Skrót tego spotkania można zobaczyć na portalu ekstraklasa.tv

Lechii nieobce są również mecze, kiedy to biało-zieloni, przegrywając 0:2, potrafili "wyciągnąć" wynik na 3:2. Przykładem może być mecz Lechii z Koroną w Kielcach z sezonu 2010/2011. Do 67. minuty Lechia przegrywała 0:2 po trafieniach Vlastimira Jovanovicia i Andrzeja Niedzielana. Końcówka meczu to jednak wielki "comeback" gdańszczan. Najpierw bramkę samobójczą zdobył Pavol Stano, a pod sam koniec meczu gole Surmy (w 84. minucie) i Nowaka (w 90.) przesądziły o zdobyciu przez biało-zielonych trzech punktów

Skrót tego meczu na portalu ekstraklasa.tv

Najbardziej dramatyczny przebieg miało spotkanie sezonu 2007/2008, kiedy Lechia walczyła o awans do ekstraklasy. Gdańszczanie w meczu z Odrą Opole już od 7. minuty musieli grać w dziesiątkę, po czerwonej kartce dla Kapsy. Chwilę później, bo w 11. Lechia przegrywała 0:1, po strzale z rzutu karnego Łukasza Ganowicza. Ten sam piłkarz w 70. minucie ponownie z karnego podwyższył prowadzenie Odry na 2:0. Już minutę później kontaktową bramkę strzelił Paweł Buzała. Prawdziwy horror w Opolu zdarzył się jednak w 89. i 90. minucie, kiedy najpierw Maciej Rogalski, a chwilę później Robert Speichler z rzutu wolnego przesądzili o wygranej Lechii.

Skrót spotkania Odra - Lechia



Więcej o: