Młodzież Lechii Gdańsk musi trenować na sztucznej murawie. "Produkujemy piłkarskich inwalidów"

Zdaniem trenera Lechii Gdańsk Bogusława Kaczmarka szkolenie młodzieży w klubie może stanąć w martwym punkcie jeśli nie poprawi się baza treningowa. - Nasz narybek musi trenować na sztucznej murawie, a takie boisko w dłuższym okresie nie nadaje się do tego, by eksploatować organizmy młodych ludzi. Anatomii ludzkiego ciała nie da się oszukać - zaznacza szkoleniowiec.
Obecnie niemal wszystkie grupy młodzieżowe Lechii grają i trenują na twardej jak beton sztucznej murawie obiektu przy ul. Traugutta (została ona oddana do użytku w sierpniu 2007 r.). Z dwóch boisk naturalnych korzysta głównie pierwszy zespół biało-zielonych, a także drużyny rezerw i Młodej Ekstraklasy. Taki stan rzeczy niepokoi trenera Kaczmarka.

- Proszę spojrzeć, że kilku młodych zawodników, którzy mają po 16 czy 17 lat, ma już poważne piłkarskie kontuzje, jak zerwanie wiązadeł krzyżowych czy urazy łękotki. Dlaczego? Bo muszą trenować na boisku ze sztuczną murawą. Takie boisko w dłuższym okresie nie nadaje się do tego, by eksploatować organizmy tych młodych ludzi - przekonuje trener Lechii. - Anatomii ludzkiego ciała nie da się oszukać. Kości tych młodzieńców cały czas rosną, chrząstki nasadowe nie są jeszcze w pełni ukształtowane, a obciążenia, których ci chłopcy doświadczają podczas treningów na tym boisku sprawiają, że te newralgiczne dla piłkarza partie organizmu po prostu nie wytrzymują. Dlatego zamiast piłkarzy, nie boję się użyć tego określenia, produkujemy w tej chwili piłkarskich inwalidów. Wiem, co mówię, bo jestem biologiem z wykształcenia i interesuję się traumatologią. Miałem wiele przypadków, że przy długotrwałych treningach na boiskach ze sztuczną murawą, chłopcy w wieku 14 czy 15 lat łapali martwicę kolan i trzeba ich było wyłączyć z gry nawet na rok. Po wyleczeniu i rehabilitacji to już nie były te same talenty, co przed kontuzją i albo w ogóle rezygnowali ze sportu, albo lądowali na piłkarskim śmietniku. Jeśli młodzi zawodnicy "rąbią" na treningach na takiej nawierzchni po dwie godziny, a potem pójdą jeszcze pokopać sobie gdzieś na asfalcie, to takie kontuzje nie mogą dziwić - tłumaczy Kaczmarek.

Dlatego gdański klub, we współpracy z miastem, próbuje znaleźć rozwiązanie tej sytuacji. Być może nową bazą treningową dla juniorów biało-zielonych będzie obiekt przy ul. Zielonogórskiej 4. Od momentu uzyskania informacji o kłopotach młodych piłkarzy Lechii prowadzone są też prace mające na celu utrzymać elastyczność sztucznej murawy obiektu przy Traugutta.

- Niemal codziennie po boisku jeździ sprzęt, który spulchnia boisko. W ubiegłym roku kolejny raz dosypano sześć ton granulatu EPDM - zaznacza dyrektor gdańskiego MOSiR Leszek Paszkowski. - Nie jest to może murawa najnowszej generacji i służy już prawie sześć lat, ale cały czas spełnia wszystkie wymagania i parametry. W najbliższym okresie są niewielkie szanse, aby wymienić murawę na nowszy model. Zwyczajnie nie mamy na to środków. Jako nauczyciel wf-u i były trener wiem, jak ważne jest podłoże, ale nie bez znaczenia jest także rodzaj obciążenia zawodnika w procesie treningowym. Kontuzje w tego rodzaju dyscyplinie mogą przytrafić się na różnych nawierzchniach - tłumaczy Paszkowski.

Czy jest zatem szansa, że młodzi piłkarze będą trenować na obiekcie przy ul. Zielonogórskiej?

- Póki co nie mogę nic obiecać. Planujemy już w przyszłym roku postawienie kontenerów, które będą pełnić funkcję szatni i zaplecza socjalnego, zajmiemy się także przygotowaniem inwestycji budowy nowego boiska. W tej chwili jednak nie mogę powiedzieć kiedy młodzi piłkarze, nie tylko Lechii, będą mogli trenować na nowym miejskim obiekcie. Jak zwykle wszystko zależy od pieniędzy - podkreśla dyrektor gdańskiego MOSiR. 

Trener Kaczmarek liczy, że stanie się to już na wiosnę przyszłego roku.

- Teren przy ul. Zielonogórskiej jest naprawdę piękny, aż żal tego nie wykorzystać. Można pomyśleć też o obiekcie MRKS na ul. Załogowej [ten teren nie należy do miasta], tam jest też piękne boisko. Trzeba znaleźć dla tych chłopców bazę z prawdziwego zdarzenia, bo trening na sztucznej murawie można potraktować jako protezę normalnych zajęć, w ramach urozmaicenia czy przy bardzo złej pogodzie. Wiem, że w planach jest rozkwit projektu szkółki w Bystrej, ale my chcemy, by nasz piłkarski narybek już teraz miał możliwość trenowania w godnych warunkach, tak by w młodzieńczym wieku nie musieli być pacjentami klinik ortopedycznych - podsumowuje Kaczmarek.

MAMY DLA WAS 15 BILETÓW NA MONSTER TRUCK SHOW W ERGO ARENIE - kliknij, by poznać szczegóły!