Trener Lechii Gdańsk Bogusław Kaczmarek po wygranej z Podbeskidziem Bielsko-Biała: Emocje serwujemy sobie na własne życzenie

Przez 60 minut wyjazdowego meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała piłkarze Lechii Gdańsk mieli wygraną w kieszeni. W ostatnich 30 minutach zafundowali sobie jednak prawdziwy horror, a zwycięstwo uratowali w ostatnich sekundach. - Takie emocjonujące mecze serwujemy sobie na własne życzenie - mówił po meczu szkoleniowiec biało-zielonych Bogusław Kaczmarek
- Już do przerwy powinniśmy prowadzić 2:0, ale sędzia nie uznał ewidentnego gola Ricardinho. W tej sytuacji piłka przekroczyła linię bramkową. Późniejsze błędy zdecydowały jednak o tym, że Podbeskidzie wyrównało - mówił Kaczmarek na pomeczowej konferencji prasowej. Trener Lechii podkreślił jednak, że zwycięstwo jego drużyny było w pełni zasłużone, choć zwycięską bramkę gdańszczanie zdobyli z rzutu karnego już w doliczonym czasie gry. - Myślę, że o tę jedną bramkę byliśmy dzisiaj lepsi. Niestety, to zwycięstwo okupiliśmy dwoma poważnymi kontuzjami. Jarosław Bieniuk ma złamany nos, a Bartosz Kaniecki prawdopodobnie złamaną rękę. Pragnę jeszcze zwrócić uwagę, że bramkę, która zaważyła o naszym zwycięstwie zaaranżował 17-letni Kacper Łazaj. To wielki talent - zaznaczył Kaczmarek.

Po meczu wyraźnie podłamany był trener Podbeskidzia Andrzej Wyroba. - Żeby wygrać mecz trzeba, zagrać dwie równe połowy. Pierwszą zagraliśmy bardzo słabo. Rywale mogli prowadzić do przerwy 2:0 i byłoby trudniej o mobilizację na drugą połowę - przyznał Wyroba. - W drugiej części meczu udało nam się wyrównać i stwarzaliśmy sobie sytuacje do wyjścia na prowadzenie. Bramka na 2:1 dla Lechii była bardzo szczęśliwa i znów musieliśmy odrabiać straty. Udało się wyrównać, ale znów przydarzył się nam błąd. Nie mam pretensji do zawodników, ale trochę mnie dziwi, że najbardziej doświadczony zawodnik w linii obrony popełnia taki błąd i to w doliczonym czasie spotkania. Zrobiliśmy zmiany, które wniosły wiele pozytywnego do gry. Gole padły przecież po strzałach Lirana Cohena i Fabiana Paweli. Punkt może by nas nie zadawalał, ale byłby na pewno lepszy niż porażka i to w takich okolicznościach - podkreślił szkoleniowiec Podbeskidzia.