Traore błysnął, ale Lechia Gdańsk przegrała z Legią Warszawa

Mocno osłabiony zespół Lechii Gdańsk podjął walkę z liderem tabeli Legią Warszawa, ale ostatecznie był minimalnie słabszy i przegrał 1:2. W pojedynku najlepszych snajperów ligi - Abdou Razacka Traore i Danijela Ljuboi - padł remis 1:1.
Od początku spotkania widać było, który zespół jest liderem tabeli i przyjechał do Gdańska po trzy punkty, a który jest osłabiony brakiem ośmiu kontuzjowanych zawodników i przystępuje do meczu z pewną taką nieśmiałością (w kadrze meczowej było aż pięciu nastolatków, a w pierwszym składzie znalazł 17-letni Kacper Łazaj). Legia szybko przejęła inicjatywę, ale wydawało się, że kruszenie obronnego muru gospodarzy zabierze im trochę więcej czasu. Tymczasem goście powinni prowadzić już w 13 minucie. Nieuchwytny dla obrońców Lechii Jakub Kosecki wpadł w pole karne i kiedy z dziecinną łatwością minął Rafała Janickiego, został przez obrońcę biało-zielonych kopnięty w nogę. Rzut karny wykonywał Danijel Ljuboja, ale strzelił zbyt lekko i zastępujący kontuzjowanego Bartosza Kanieckiego Michał Buchalik bez większych problemów złapał piłkę.

Lechia próbowała odgryzać się kontrami, w których pierwsze skrzypce grali Ricardinho oraz Abdou Razack Traore. Reprezentant Burkina Faso tuż przed meczem zgłosił uraz kręgosłupa i istniało niebezpieczeństwo, że nie pojawi się na boisku, ale ostatecznie w meczu wystąpił. I w 16 minucie mógł zaliczyć śliczną asystę, ale świetne podanie zmarnował Mateusz Machaj, który znajdując się pięć metrów przed bramką Legii źle przyjął piłkę. Machaj, którego obserwował w tym meczu Andrzej Dawidziuk - jeden z asystentów selekcjonera reprezentacji Polski Waldemara Fornalika - miał przed przerwą jeszcze jedną znakomitą sytuację do zdobycia gola, ale stojąc kilka metrów od bramki źle trafił w piłkę głową (świetnie dośrodkowywał w tej sytuacji Ricardinho).

To były jednak tylko przebłyski, lepszym zespołem była jednak Legia. I w 39 minucie podopieczni Jana Urbana dopięli swego. Po dośrodkowaniu Ivicy Vrdoljaka Jakub Rzeźniczak przeskoczył Janickiego i ładnie uderzył głowa. Piłka wylądowała na poprzeczce, ale z celną dobitką pospieszył Miroslav Radović.

Po przerwie Lechia ruszyła do ataków nieco odważniej, ale to Legia mogła prowadzić 2:0. Po koronkowej akcji Radovicia z Kucharczykiem w idealnej sytuacji znalazł się lider tabeli strzelców Ljuboja (przed tym spotkaniem 8 goli), ale z kilku metrów nie potrafił pokonać fantastycznie broniącego w tym meczu Buchalika. Dużo lepiej od Serba zachował w 73. minucie drugi w klasyfikacji snajperów Traore, który po długim podaniu Machaj fantastycznie przyjął piłkę na klatkę piersiową, minął w polu karnym Inaki Astiza i mimo asysty Artura Jędrzejczyka spokojnie pokonał Dusana Kuciaka. Cudowny gol gwiazdy Lechii!

Kiedy wydawało się, że gospodarze ruszą za ciosem, nadziali się na błyskawiczną kontrę Legii. Kosecki po raz n-ty uciekł Janickiemu, ale w pojedynku sam na sam lepszy okazał się Buchalik. Pech lechistów polegał na tym, że piłka jak bumerang wróciła w pole karne, gdzie czyhał Ljuboja, który tym razem pomylić się nie mógł. W pojedynku Traore - Ljuboja był więc remis 1:1, ale po meczu cieszył się tylko Serb. Legia w tym sezonie wciąż pozostała więc niepokonana, a Lechia przegrała już czwarty mecz (z pięciu) na PGE Arenie.

Czego zabrakło Lechii by wygrać z Legią? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »