Czy słabym meczem z Legią Warszawa Mateusz Machaj z Lechii Gdańsk oddalił się od reprezentacji?

Dla Mateusza Machaja mecz z Legią Warszawa miał być testem, czy pomocnik Lechii Gdańsk już teraz nadaje się do kadry. Machaj ten test oblał, choć nie oznacza to, że drzwi do reprezentacji ma zamknięte.
Machaj jest w tych rozgrywkach najbardziej chwalonym - oczywiście obok Abdou Razacka Traore - piłkarzem Lechii. 23-letni pomocnik rozgrywa dobry sezon i już we wrześniu pojawiły się informacje, że powinien dostać szansę w kadrze. Wątpliwości co do tego nie miał trener gdańszczan Bogusław Kaczmarek, na meczach Lechii zaczął się pojawiać jeden z asystentów selekcjonera Waldemara Fornalika - Andrzej Dawidziuk, który nie ukrywał, że Machaj znalazł się w kręgu zainteresowań trenerów kadry. Dawidziuk był też na niedzielnym meczu Lechii z Legią, który miał być dla Machaja poważnym testem, czy jest już gotowy na grę na poziomie reprezentacji.

Ale Machaj mecz z Legią zawalił. Przede wszystkim zepsuł dwie doskonałe sytuacje w pierwszej połowie, które powinny się zakończyć bramkami. W 16. minucie piłkarz Lechii dostał genialne podanie od Traore, był kilka metrów przed bramką rywala, ale zamiast strzelać od razu lewą nogą próbował przyjmować piłkę, ta mu odskoczyła i było po akcji. W 32. minucie piłkę w pole karne Legii wrzucił Ricardinho, a Machaj znów dostał ją kilka metrów przed bramką, choć tym razem miał uderzać głową. No i uderzył, ale tak, że piłka nawet nie minęła linii końcowej boiska, potoczyła się wzdłuż bramki.

- Z tych dwóch sytuacji Mateusza mogły, a może nawet powinny być dwie bramki. I wtedy mecz wyglądałby inaczej - ocenił trener Kaczmarek.

Ale na słabą ocenę gry Machaja wpływają nie tylko zmarnowane okazje. Tym razem piłkarz Lechii był niewidoczny w środku boiska, nie kreował gry. Między napastnikami Lechii a defensywnymi pomocnikami była często ogromna dziura, która wynikała właśnie z nieobecności Machaja. Widać to było zwłaszcza przy kontrach Lechii, kiedy wyprowadzający piłkę Łukasz Surma czy Marcin Pietrowski musieli ją zagrywać od razu do Traore, bo Machaj... biegł za nimi.

- Przyzwyczailiśmy się, że Mateusz gra na wysokim poziomie, ale każdemu może się zdarzyć słabszy dzień. Mateusz miał jeszcze niedawno duże kłopoty ze zdrowiem [mięśnie brzucha], w końcu je pokonał i dla niego to, że gra tak dużo i regularnie, jest teraz pewną nowością. I dlatego w pewnym momencie może mu się zdarzyć kryzys fizyczny czy brak świeżości. Ale nie zmienia to faktu, że jest to piłkarz, z którym trzeba wiązać duże nadzieje. Zarówno w Lechii, jak i reprezentacji - ocenił Kaczmarek.

W meczu z Legią Machaj miał właściwie tylko jedno bardzo udane zagranie, choć jakże ważne - to on podawał piłkę do Traore, kiedy gwiazda Lechii strzeliła bramkę na 1:1.

Czy Machaj po meczu z Legią powinien dostać szansę od Waldemara Fornalika? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »